Biegun szczęścia
Recenzja serialu: „Matki pingwinów 2”, scen. Klara Kochańska-Bajon
Premierowy sezon „Matek pingwinów” dwa lata temu odbił się szerokim echem. Zrodzony z pomysłu Klary KochańskiejBajon, współtworzony przez Ninę Lewandowską, Dorotę Trzaskę i Jagodę Szelc, poruszał temat bardzo słabo obecny w rodzimej popkulturze – codzienności rodziców dzieci z niepełnosprawnościami. Twórczynie nie zamierzały iść w martyrologię, ton opowieści uciekał od dramatu w stronę komedii. Czasem był to bieg na skróty, co nie wszystkich przekonywało i bywało podnoszone jako zarzut. Problematyczne było też uczynienie jednej z głównych bohaterek (a licząc ekranowy czas – głównej), Kamy (Masza Wągrocka), która w pierwszym sezonie musi się pogodzić z diagnozą neuroatypowości syna, gwiazdą walk MMA. Pewnie miało to przyciągnąć do serialu widzów niezainteresowanych jego tematyką i dzięki temu poszerzyć odbiór. Oby się opłaciło. W nowym sezonie wszyscy bohaterowie są bardzo zdziwieni faktem, że ciągłe uderzenia w głowę prowadzą do urazów mózgu i odbijają się na zdrowiu... I jakie ostatecznie wyciągają z tego wnioski?
Matki pingwinów 2, twórczyni serii: Klara Kochańska-Bajon, 6 odc., Netflix