Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Rozmowa z trzema siostrami

Recenzja spektaklu: "Trzy siostry", reż. Paweł Łysak

Jest inteligentną grą z teatralną konwencją wystawiania Czechowa

"Trzy siostry” Antoniego Czechowa w reż. Pawła Łysaka to kolejna odsłona rozmowy dyrektora Teatru Polskiego w Bydgoszczy z widzami swojej sceny (po „Sprawie Dantona” i cyklu dyskusji). W „Trzech siostrach” publiczność jest gościem na urodzinach Iriny, okupuje taras przed domem Prozorowów, tzw. polskim klocem, jakich pełno na prowincji, piętrowym i pełnym klaustrofobicznych pokoików. To widzom w pierwszej scenie trzy siostry – Olga (Marta Ścisłowicz), Masza (Marta Nieradkiewicz) i Irina (Magdalena Łaska) – opowiadają o ojcu, generale baterii, który umarł kilka lat wcześniej, o nędznej wegetacji na prowincji i o marzeniu o powrocie do Moskwy. W następnych scenach wobec widzów bohaterowie prowadzić będą słynne czechowowskie dywagacje na temat miłości, pracy i sensu życia. A wszystko to prowadzi do kulminacyjnej sceny spektaklu, w której Paweł L. Gilewski (Fierapont) częstuje widzów herbatą, a Michał Czachor (baron Tuzenbach) wypytuje ich o osobiste definicje szczęścia. Pierwsza część spektaklu Łysaka, do pożaru, jest inteligentną, często ironiczną grą z teatralną konwencją wystawiania Czechowa (pojawiają się rosyjskie pieśni, na ścianie wisi strzelba). W drugiej, która ma atmosferę snu, dom Prozorowów wiruje wokół własnej osi, a współcześnie ubrani, wyzwoleni z ciasnych pokojów bohaterowie z ulgą wyzwalają się też ze swoich historii. W finale trzy siostry, stojąc jak w pierwszej scenie, przed nosem widowni, piękne i silne snują plany na przyszłość. Interesująca, wciągająca rozmowa i z widownią, i z Czechowem.

 

Polityka 40.2009 (2725) z dnia 03.10.2009; Kultura; s. 55
Oryginalny tytuł tekstu: "Rozmowa z trzema siostrami"
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Psychologowie są dziś wszędzie i zajmują się wszystkim. Czy słusznie? I kto się zajmie nimi?

Transport, policja, szpitale, marketing, reklama, sądownictwo, media, polityka, a wkrótce każda polska szkoła – gdzie się obejrzeć, tam psycholog. Czy współczesna wiedza psychologiczna pozwala im brać na swoje barki aż takie obciążenia?

Ewa Wilk
25.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną