Recenzja spektaklu: "Boski romans", reż. Michał Walczak

Boski galimatias
Skromny spektakl (choć nawa kościelna zakończona witrażem robi piorunujące wrażenie!), który uwodzi prostotą, inteligencją i poczuciem humoru.
materiały prasowe

Temat polskiej religijności, który wrócił po Smoleńsku, krzyżu na Krakowskim Przedmieściu i sejmowych debatach nad funduszem kościelnym i stał się jednym z najważniejszych w mijającym sezonie teatralnym, zainteresował także Michała Walczaka. 33-letni dramatopisarz i reżyser w „Boskim romansie” przygląda się potrzebom metafizycznym (i ich manifestacji) otaczających go ludzi. Bogumił (Andrzej Konopka) – 40-letni polski everyman – jest copywriterem, ateistą, partnerem Moni (Agnieszka Przepiórska) i ojcem ich dwójki dzieci. Żeby dodać wiarygodności kampanii reklamowej Holly Banku, w której postacie biblijne i święci zachęcają do zakładania zapewniających zbawienie i dostęp do raju kont i lokat, musi wejść w świat ludzi wierzących. Poznaje katechetkę Benedyktę (Eliza Borowska), uprawiają churching (kościelny odpowiednik clubbingu), który przechodzi we wspólne „życie skromne, ale czyste”. Także Monia szuka swojego powołania: sztuka, klubik dla dzieci, astrokarate, lesbijski związek.

Boski romans” to kolejna zabawna, pełna celnych obserwacji „z życia” komedia Walczaka o szarpaninie wewnętrznej współczesnej klasy średniej. Żyją w świecie zdominowanym przez pieniądz i erotykę, i przez te pryzmaty widzą także życie duchowe, które ma być dla tej męczącej, pieniężno-erotycznej codzienności alternatywą. Skromny spektakl (choć nawa kościelna zakończona witrażem robi piorunujące wrażenie!), który uwodzi prostotą, inteligencją i poczuciem humoru.

Boski romans, autorski spektakl Michała Walczaka, Teatr Konsekwentny w Warszawie

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną