Recenzja spektaklu: "Trzeba zabić starszą panią", reż. Cezary Żak

Krafftówna show
Dwugodzinny spektakl nie trzyma tempa, irytuje brakiem pomysłów inscenizacyjnych, a aktorzy radzą sobie, jak potrafią.
Barbara Krafftówna w otoczeniu szajki kryminalistów
Jakub Ostałowski/Forum

Barbara Krafftówna w otoczeniu szajki kryminalistów

Główną i niestety jedyną atrakcją – choć Wojciech Pokora, Michał Piela i Michał Żurawski w roli angielskiej wersji gangu Olsena bardzo się starają – komedii kryminalnej retro w Och-Teatrze jest Barbara Krafftówna. Wspaniała aktorka gra z wdziękiem tytułową starszą panią, wdowę po angielskim admirale, która wynajmuje pokój szajce złodziei podających się za muzyków amatorów. Sztuka była przebojem londyńskiego West Endu, doczekała się też dwóch ekranizacji: Alexandra Mackendricka w 1955 r. i braci Coen („The Ladykillers, czyli zabójczy kwintet” z Tomem Hanksem) pół wieku później. Niestety Cezary Żak, który spektaklem w Och-u debiutuje jako reżyser, żadnego pokrewieństwa z amerykańskim rodzeństwem nie wykazuje. Dwugodzinny spektakl nie trzyma tempa, irytuje brakiem pomysłów inscenizacyjnych, aktorzy radzą sobie, jak potrafią, a że z dziesiątki pojawiającej się na scenie potrafi czwórka, całość wypada dość żałośnie.

Graham Linehan, Trzeba zabić starszą panią, reż. Cezary Żak, Och-Teatr w Warszawie

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną