Teatr

Z Cyganką w roli głównej

Recenzja spektaklu: "Trubadur", reż. Laco Adamik

Małgorzata Walewska (Azucena) i Arnold Rutkowski (Manrico). Małgorzata Walewska (Azucena) i Arnold Rutkowski (Manrico). Marek Lasyk / Reporter
Zarzucano tej operze, że ma libretto zagmatwane i kiczowate, dziś mówi się: jak w filmach klasy B. Jednak płynie ono wartko i daje śpiewakom okazję do wykazania się umiejętnościami nie tylko wokalnymi, ale także dramatycznymi.

Krakowski „Trubadur” należy do tych spektakli, które może nie są bardzo atrakcyjne, nie budzą też kontrowersji, za to ich poziom muzyczny jest bardzo przyzwoity. W niemal abstrakcyjnych, zmieniających się na oczach widzów dekoracjach z aluzjami do kościoła, gór czy zamku, tradycyjnie ubrane postaci czasem niezbyt zręcznie poruszają się po scenie, nie zawsze śpiewają do siebie, ale tego, co śpiewają, słucha się z przyjemnością.

Najważniejsza jest tu, wbrew tytułowi opery, tragiczna postać Cyganki Azuceny, jedna z najistotniejszych w romantycznej literaturze operowej partii mezzosopranowych. Dominuje ona także w realizacji krakowskiej, gdzie w pierwszej obsadzie wystąpiła Małgorzata Walewska, a w drugiej – Agnieszka Rehlis. Ale i pozostałe role obsadzone są w większości przez dobrych śpiewaków (choć jedni mają mocniejszą stronę aktorską, inni popisują się przede wszystkim głosem), z których duża część należy do zespołu Opery Krakowskiej – to atut tej instytucji.

 

Giuseppe Verdi, Trubadur, reż. Laco Adamik, Opera Krakowska

Polityka 25.2013 (2912) z dnia 18.06.2013; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Z Cyganką w roli głównej"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną