Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Teatr

Wesele na stadionie

Recenzja spektaklu: „Wesele”, reż. Krzysztof Jasiński

Andrzej Seweryn jako Gospodarz „Wesela” i Teatru Polskiego Andrzej Seweryn jako Gospodarz „Wesela” i Teatru Polskiego Mieczysław Włodarski / Reporter
Horror klasy C zmiksowany z estetyką stadionowych występów gwiazdek trzeciej ligi.

Obchody 250-lecia polskiego teatru publicznego nabierają rozpędu. Kolejne teatry zapowiadają własne „Wesela”, „Dziady” i „Odprawy posłów greckich”. Warszawski Polski postanowił nie kupować kota w worku i zamówił u Krzysztofa Jasińskiego powtórkę z jego „Wesela” granego od roku w krakowskim Teatrze Scena Stu. Plus jest taki, że nie musząc wymyślać od nowa formy widowiska, reżyser mógł skupić się na pracy z aktorami, dzięki czemu w pierwszej – poprowadzonej realistycznie i obyczajowo – części spektaklu aktorstwo jest pierwszorzędne. Świetni są niemal wszyscy członkowie 11-osobowej (to „Wesele” w wersji ekonomicznej) obsady, najlepsi – Lidia Sadowa i Szymon Kuśmider w rolach młodej pary, Natalia Sikora jako Rachela, Joanna Trzepiecińska w roli twardo stąpającej po ziemi Gospodyni i Piotr Cyrwus jako porywczy Czepiec. Po przerwie, kiedy do akcji wkraczają duchy, upiory i symbole – i aktorzy, i reżyser okazują się kompletnie bezradni zarówno wobec wizji, jak i samego tekstu Wyspiańskiego. Na pierwszym planie nie są tu sensy, tylko estetyka: ludowe stroje i hity disco polo w pierwszej części oraz błyskawice i „duchy” jako wyświetlane na szybie, kręcące się głowy – w drugiej. Horror klasy C zmiksowany z estetyką stadionowych występów gwiazdek trzeciej ligi.

Stanisław Wyspiański, Wesele, reż. Krzysztof Jasiński, Teatr Polski w Warszawie

Polityka 7.2015 (2996) z dnia 10.02.2015; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Wesele na stadionie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną