Recenzja spektaklu: „Operetka”, reż. Jerzy Lach

Operetka nieoperetkowa
W zestawieniu z prostą scenografią à la art deco i iście operetkowymi kostiumami spełnia swoje zadanie, solidnie poprowadzona przez Przemysława Fiugajskiego.
„Operetka”, reż. Jerzy Lach
Wojciech Olszanka/EAST NEWS

„Operetka”, reż. Jerzy Lach

Sama Rita Gombrowicz patronowała przedsięwzięciu (i była na premierze): pierwszej adaptacji „Operetki” Witolda Gombrowicza na operę. I rzeczywiście – młody bydgoski kompozytor Michał Dobrzyński zrobił z operetki operę, choć lżejszą: zamiast stylizacji na wiedeńskość, jaką w didaskaliach przewidział autor sztuki, mamy tu inną stylizację: na zjadliwy, satyryczny neoklasycyzm lat 30. XX w. W zestawieniu z prostą scenografią à la art deco i iście operetkowymi kostiumami spełnia swoje zadanie, solidnie poprowadzona przez Przemysława Fiugajskiego. Ciekawym pomysłem jest powierzenie roli Mistrza Fiora kontratenorowi (Jan Jakub Monowid). I on, i pozostali śpiewacy, zwłaszcza Anna Radziejewska (księżna Himalaj), Barbara Zamek (Albertynka), Tomasz Rak (Szarm), Artur Janda (Profesor) i Piotr Pieron (Hufnagiel), są nie tylko sprawni wokalnie, ale też przekonujący aktorsko, co jest zasługą reżysera Jerzego Lacha. Nie jest to może spektakl bardzo odkrywczy, ale wdzięczny i wart obejrzenia.

Michał Dobrzyński, Operetka, reż. Jerzy Lach, Warszawska Opera Kameralna

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną