Recenzja spektaklu: „Walizka”, reż. Wawrzyniec Kostrzewski

Pół płuca
Opowieści Polaków o tym, w jaki sposób dowiadywali się o swoich żydowskich korzeniach.
Krzysztof Globisz i Marta Król
Krzysztof Dubiel/WFDiF/materiały prasowe

Krzysztof Globisz i Marta Król

Jednym z najbardziej poruszających spektakli minionego roku było kameralne, pokazywane najczęściej w prywatnych mieszkaniach „The Hideout/Kryjówka” Pawła Passiniego i Patrycji Dołowy. Składa się w dużej mierze z prawdziwych opowieści Polaków o tym, w jaki sposób dowiadywali się o swoich żydowskich korzeniach. „Walizka” Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk w sposób bardziej poetycki i metaforyczny, na przykładzie jednego losu, dotyka tego samego tematu. Fransua Żako (Adam Ferency) stracił ojca podczas wojny. Nic o nim nie wie, zna tylko nazwisko: Leo Pantofelnik. Przez cale życie towarzyszy mu uczucie niekompletności, jakby „stał na jednej nodze, miał pół serca, pół płuca, jedno oko”. Do czasu aż w paryskim Muzeum Zagłady zobaczy tytułową walizkę. Reżyser spektaklu Wawrzyniec Kostrzewski gra perspektywami. Na prowadzącego swoiste śledztwo bohatera patrzymy wraz z dwoma tajemniczymi postaciami: Narratorem (Krzysztof Globisz) i Automatyczną Sekretarką (Marta Król), to z bliska, to z góry – na makietę, która w pomniejszeniu oddaje drogę Fransua, każąc myśleć o jego historii w kategoriach uniwersalnych. „Walizka” jest częścią cyklu Teatroteka WFDiF – telewizyjnych realizacji sztuk młodych rodzimych dramatopisarzy.

Małgorzata Sikorska-Miszczuk, Walizka, reż. Wawrzyniec Kostrzewski, Studio Teatralne Dwójki, 26 kwietnia, godz. 22.55, TVP2

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną