Recenzja spektaklu: „Letnie osy kąsają nas nawet w listopadzie”, reż. Iwan Wyrypajew

Salonowe kąsanie
Reżyser inteligentnie gra z konwencją komedii salonowej.
Katarzyna Herman, Witold Dębicki i Zdzisław Wardejn
Bartosz Krupa/EAST NEWS

Katarzyna Herman, Witold Dębicki i Zdzisław Wardejn

W pięknym, nowocześnie urządzonym (świetna scenografia Anny Tomczyńskiej) salonie Robert (Witold Dębicki) stara się dociec, kto i dlaczego go okłamuje: żona Sara (Katarzyna Herman) czy przyjaciel Donald (Zdzisław Wardejn). Śledztwu towarzyszą opowieści z przeszłości (niektóre, jak ta o odciętym palcu – świetne), dość sztampowe świadectwa życiowego niespełnienia czy rozchwiania emocjonalnego, a także nieodzowne u Iwana Wyrypajewa, zadomowionego w Polsce rosyjskiego dramatopisarza i reżysera, dywagacje o Bogu, akty wiary i niewiary. W „Letnich osach...” Wyrypajew inteligentnie gra z konwencją komedii salonowej. Nasącza początkowo zwyczajną rozmowę absurdem i winduje ją – czasem za pomocą przewrotnych historii, czasem łopatologicznych chwytów, jak powtarzana w kółko fraza o tytułowych letnich osach kąsających nawet w listopadzie, które najpewniej mają symbolizować grzechy czy uczynki z przeszłości – z poziomu realizmu na poziom metafizyczny. Wojciech Urbański pozwala poczuć, że w tekście Wyrypajewa tkwi potencjał na dobry spektakl. Wciąż jednak czeka on na reżysera, który nie prześlizgnie się po jego powierzchni i znajdzie adekwatną formę dla tej zagadkowej opowieści. Może sam autor?

Iwan Wyrypajew, Letnie osy kąsają nas nawet w listopadzie, reż. Wojciech Urbański, Teatr Dramatyczny w Warszawie

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną