Recenzja spektaklu: „Turek we Włoszech”, reż. Christopher Alden

Sposób na Rossiniego
Libretto tej jednej z bardziej lubianych oper Rossiniego jest dość zagmatwane w stylu commedii dell’arte.
Łukasz Goliński jako Selim i Edyta Piasecka w roli Fiorilli
Jacek Domiński/Reporter

Łukasz Goliński jako Selim i Edyta Piasecka w roli Fiorilli

Jest stary mąż, żona trzpiotka, egzotyczny Turek, druga heroina itp. Ale obecny jest tam też element wyłamujący się ze schematu: postać poety, który inspiruje się biegiem wydarzeń i na ich podstawie, na bieżąco, tworzy komedię. O ile u Rossiniego jest to postać poboczna, choć obecna niemal przez cały czas, o tyle w nowej realizacji amerykańskiego reżysera staje się pierwszoplanowa: to on jest tu twórcą dialogów i ustawia po swojemu postaci. Alden przyznaje, że inspirował się dziełem Luigiego Pirandella „Sześć postaci scenicznych w poszukiwaniu autora”. Rzecz dzieje się za kulisami teatru, co stanowi wielki plus w dziedzinie akustyki: światło sceny zamknięte jest przez ścianę zakrzywiającą się przy stropie do przodu, powstał więc ekran, dzięki któremu wreszcie dobrze słychać solistów. Wśród nich gwiazdą jest Edyta Piasecka w roli płochej Fiorilli. Reszta polskiej obsady też zwraca uwagę: Anna Bernacka (Zaida), Łukasz Goliński (Selim) i Przemysław Baiński (Albazar). Z włoskich gości Giulio Mastrototaro (Poeta) używa raczej aktorstwa niż głosu; jednego i drugiego zaś – Tiziano Bracci (Geronio). Najmniej udana rola to Pavel Kolgatin jako Narciso, nieszczęsny amant Fiorilli. Orkiestra pod batutą Andriya Yurkevytcha wypada zadowalająco.

Gioacchino Rossini, Turek we Włoszech, reż. Christopher Alden, Teatr Wielki – Opera Narodowa

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną