Recenzja spektaklu: „Norma”, reż. Laco Adamik

Druidzi jak Wiedźmin
W tej operze ważną rolę odgrywa chór, który staje na wysokości zadania.
Katarzyna Oleś‑Blacha (na pierwszym planie) w roli tytułowej.
Łukasz Łuszczek/materiały prasowe

Katarzyna Oleś‑Blacha (na pierwszym planie) w roli tytułowej.

Reżyser Laco Adamik, scenografka Barbara Kędzierska i autorka kostiumów Maria Balcerek zbudowali spektakl, który ani nie stawia akcji na głowie, ani jej nie uwspółcześnia. Umieszcza ją w abstrakcyjnej, symbolicznej przestrzeni (może poza sypialnią Normy w środkowych scenach, gdzie łoże jest zupełnie zwyczajne); Druidzi występują w kostiumach i z dredami (które ma nawet jedna z głównych bohaterek Adalgisa) jak w „Wiedźminie”, a Rzymianie mają białe kostiumy, nie togi. Ale w „Normie” najważniejszy jest śpiew. Katarzyna Oleś-Blacha w roli tytułowej (reżyser oraz dyrygent Tomasz Tokarczyk nie ukrywają, że spektakl powstał od razu z myślą o niej) na premierze walczyła przez pewien czas z niedyspozycją, ale już w II akcie wróciła do pełni swoich możliwości. Ujmuje głosem i naturalnością Monika Korybalska jako jej nieświadoma rywalka Adalgisa. Gorzej z głównym amantem, Rzymianinem Pollione – Arnold Rutkowski w tej roli jest dość sztywny, choć i on w finałowej dramatycznej scenie ukazuje lepszą stronę. W tej operze ważną rolę odgrywa chór, który również staje na wysokości zadania.

Vincenzo Bellini, Norma, reż. Laco Adamik, Opera Krakowska

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną