Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Bieda-camp

Recenzja spektaklu: „Wiera Gran”, reż. Jędrzej Piaskowski

„Wiera Gran”, reż. Jędrzej Piaskowski „Wiera Gran”, reż. Jędrzej Piaskowski Natalia Kabanow / materiały prasowe
Aktorzy, kiedy nie śpiewają, zbici w grupki albo pojedynczo wdzięczą się do widzów, przypominając stadko drobiu.

Autorzy spektaklu nie próbują oddać skomplikowanego, naznaczonego przez wojnę, Holocaust i oskarżenia o kolaborację życiorysu Wiery Gran, pieśniarki, gwiazdy przedwojennych warszawskich kabaretów. Dzięki temu omijają pułapkę sentymentalizmu – żydowskiego i warszawskiego (wyświechtany „Paryż północy”) czy udawania, że potrafią (potrafimy) dziś powiedzieć jakąś prawdę o doświadczeniu tamtego czasu. Bardzo dobrze, że nie ma w spektaklu stereotypów, gorzej, że nie ma nic świeżego w zamian. To znaczy nie do końca nic, bo są piosenki samej Gran. W nowych, współczesnych, momentami ironicznych aranżacjach i takim wykonaniu aktorów Żydowskiego brzmią intrygująco, mają jakąś uwodzicielską moc. Ale niestety „Wiera Gran” nie jest koncertem, posiada także scenki-łączniki, pretensjonalne, do tego dla nieznających biografii artystki niezrozumiałe. Aktorzy, kiedy nie śpiewają, zbici w grupki albo pojedynczo wdzięczą się do widzów, przypominając stadko drobiu. Ponoć miała to być gra z kiczem i tandetą rozrywki międzywojnia.

Weronika Murek, Wiera Gran, reż. Jędrzej Piaskowski, Teatr Żydowski w Warszawie

Polityka 49.2017 (3139) z dnia 05.12.2017; Afisz. Premiery; s. 87
Oryginalny tytuł tekstu: "Bieda-camp"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną