Teatr

Hosty Holocaustu

Recenzja spektaklu: „Golem”, reż. Maja Kleczewska

Barbara Szeliga i Jerzy Walczak w instalacji teatralnej. Barbara Szeliga i Jerzy Walczak w instalacji teatralnej. Magda Hueckel / materiały prasowe
Trudny do zniesienia muzealny dystans, wzmacniany przez wpędzający w stupor nadmiar scenek i widzów filmujących i fotografujących aktorów.

Wyobraziliśmy sobie, że mamy rok 2170, jest pełen dostęp do robotów do złudzenia przypominających ludzi, którym można wgrać wszystko. Kim mogłyby się stać? Nośnikiem pamięci, treści, których nie powinniśmy utracić. W »Golemie« hosty przekazują losy Żydów” – tłumaczyła przed premierą Maja Kleczewska. „Golem” zamyka tworzony przez nią i dramaturga Łukasza Chotkowskiego w Teatrze Żydowskim tryptyk. Z wcześniejszymi częściami, przedstawieniami „Dybuk” i „Malowany ptak”, łączy go temat: historia polskich Żydów i Teatru Żydowskiego, część aktorów i scenografia. Różnica polega m.in. na tym, że „Golem” nie jest spektaklem, tylko rodzajem muzealnej instalacji na temat pamięci, z szeregiem scenek odgrywanych przez aktorów w różnych miejscach hali w ATM Studio. Od widzów zależy, do których z nich podejdą bliżej, którym dadzą swoją uwagę. Brak linearnej akcji, rozbita struktura, niezależność i urywkowość scenek – wykorzystano m.in. historie z tomów „Dzieci Holocaustu mówią”, fragmenty „Kaspara” Petera Handkego, „1945. Wojna i pokój” Małgorzaty Grzebałkowskiej czy „Golema” Halperna Lejwika – nie ułatwiają wejścia w intelektualny czy emocjonalny kontakt z prezentacją. Hosty z przyszłości pozostają maszynami, dramatyczne historie, których większe lub mniejsze fragmenty mają nam przekazać, ich nie uczłowieczają. Panuje trudny do zniesienia muzealny dystans, wzmacniany przez wpędzający w stupor nadmiar scenek (różnej jakości) i widzów filmujących i fotografujących aktorów. Tak będzie wyglądać przyszłość teatru?

Golem, reż. Maja Kleczewska, Teatr Żydowski w Warszawie

Polityka 50.2017 (3140) z dnia 12.12.2017; Afisz. Premiery; s. 83
Oryginalny tytuł tekstu: "Hosty Holocaustu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

„Motel Polska”, czyli perwersyjna propaganda PiS

O nie, „Motel Polska” to nie jest produkcja żenująca. Nie jest obciachem, popisem złego gustu i amatorszczyzny. To produkt jak najbardziej przemyślany, diablo przewrotny i wyrachowany.

Jan Hartman
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną