Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Męska Europa na kozetce

Recenzja spektaklu: „Serotonina”, reż. Paweł Miśkiewicz

„Serotonina”, reż. Paweł Miśkiewicz „Serotonina”, reż. Paweł Miśkiewicz Tomasz Jastrzębowski / Reporter
Przejmujące, ale też wymagające sporej cierpliwości.

Inscenizacja najnowszego hitu największej gwiazdy współczesnej francuskiej literatury najciekawsza nie jest ani wtedy, gdy wiernie do bólu relacjonuje tyrady głównego bohatera – agronoma impotenta w depresji, ani gdy z nich – ustami kobiet jego życia – kpi („Penis nie staje? Świetny temat na książkę”). Tylko wtedy, gdy każe bohaterom rozprawiać na temat polityki rolnej Unii Europejskiej przegrywającej w starciu z globalną konkurencją, współczesnej hodowli krów i desperacji rolników (po premierze książki uznano, że Houellebecq przewidział protesty żółtych kamizelek). Jednak sceny na francuskiej prowincji, ze świetną kreacją Krzysztofa Zarzeckiego jako boksującego się z beznadziejną sytuacją farmera, potomka arystokratycznego rodu, który traci sens życia, rodzinę i majątek, to druga część trzygodzinnego przedstawienia. Zanim do nich dotrzemy, wysłuchamy przesyconego narcyzmem smędzenia Claude-Florenta Labrouste’a (Marcin Czarnik i Roman Gancarczyk), m.in. o strasznym zakazie palenia w hotelach czy niedostatkach urody cipek kochanek. Dłuży się to niemiłosiernie, choć wspomniane kochanki – Halina Rasiakówna, Sonia Roszczuk, Marta Zięba i Dominika Biernat – wnoszą na scenę trochę życiodajnego sarkazmu i dystansu. Aktorstwo jest zresztą najmocniejszą stroną spektaklu – zaciąg z krakowskiego Starego, wrocławskiego Polskiego oraz tutejsi, w tym Robert Wasiewicz w roli psychiatry w depresji, dają prawdziwy koncert. Przejmujące, ale też wymagające sporej cierpliwości.

Michel Houellebecq, Serotonina, reż. Paweł Miśkiewicz, Studio Teatrgaleria w Warszawie

Polityka 2.2020 (3243) z dnia 07.01.2020; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Męska Europa na kozetce"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną