Teatr

Wanda kochała Niemca

Recenzja spektaklu: „Wanda”, reż. Waldemar Zawodziński

„Wanda”, reż. Waldemar Zawodziński „Wanda”, reż. Waldemar Zawodziński Anna Kaczmarz/Dziennik Polski/Polska Press / EAST NEWS
Ujemną stroną spektaklu są kostiumy, a tekst, trzeba to niestety powiedzieć, chwilami wywołuje u słuchacza uśmiech.

Prapremiera pierwszej opery Joanny Wnuk-Nazarowej, najbardziej spektakularna impreza Roku Cypriana Kamila Norwida, odbyła się co prawda w formie dwóch spektakli na dziedzińcu Wawelu, ale Opera Krakowska wprowadzi „Wandę” również do scenicznego repertuaru, a rejestrację pierwszego spektaklu wyda firma PWM Anaklasis. Misterium Norwida, choć jego język jest dziś dla nas z trudem zrozumiały, z pewnością nie daje się wpisać w tradycyjną legendę antygermańską: przedstawia portrety psychologiczne Wandy, królowej Lechitów, i Rytygera, wodza Germanów – dwojga wojowników, którzy są w sobie zakochani. Jednak Wanda wpada w depresję, ponieważ rozumie, że łącząc się z silniejszym Rytygerem doprowadzi do wchłonięcia własnego ludu przez germański.

Joanna Wnuk-Nazarowa, Wanda, reż. Waldemar Zawodziński, Opera Krakowska (dziedziniec arkadowy Wawelu)

Polityka 39.2021 (3331) z dnia 21.09.2021; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Wanda kochała Niemca"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021