Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Wanda kochała Niemca

Recenzja spektaklu: „Wanda”, reż. Waldemar Zawodziński

„Wanda”, reż. Waldemar Zawodziński „Wanda”, reż. Waldemar Zawodziński Anna Kaczmarz/Dziennik Polski/Polska Press / EAST NEWS
Ujemną stroną spektaklu są kostiumy, a tekst, trzeba to niestety powiedzieć, chwilami wywołuje u słuchacza uśmiech.

Prapremiera pierwszej opery Joanny Wnuk-Nazarowej, najbardziej spektakularna impreza Roku Cypriana Kamila Norwida, odbyła się co prawda w formie dwóch spektakli na dziedzińcu Wawelu, ale Opera Krakowska wprowadzi „Wandę” również do scenicznego repertuaru, a rejestrację pierwszego spektaklu wyda firma PWM Anaklasis. Misterium Norwida, choć jego język jest dziś dla nas z trudem zrozumiały, z pewnością nie daje się wpisać w tradycyjną legendę antygermańską: przedstawia portrety psychologiczne Wandy, królowej Lechitów, i Rytygera, wodza Germanów – dwojga wojowników, którzy są w sobie zakochani. Jednak Wanda wpada w depresję, ponieważ rozumie, że łącząc się z silniejszym Rytygerem doprowadzi do wchłonięcia własnego ludu przez germański.

Joanna Wnuk-Nazarowa, Wanda, reż. Waldemar Zawodziński, Opera Krakowska (dziedziniec arkadowy Wawelu)

Polityka 39.2021 (3331) z dnia 21.09.2021; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Wanda kochała Niemca"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >