Teatr

Fidelio – światło i dźwięk

Recenzja spektaklu: „Fidelio”, reż. John Fulljames

„Fidelio”, reż. John Fulljames „Fidelio”, reż. John Fulljames Krzysztof Bieliński
Całym kształtem muzycznym zawiadował tym razem znany niemiecki dyrygent Lothar Koenigs, z pozytywnym efektem.

Przełożona warszawska premiera realizacji stworzonej w koprodukcji z Operą Królewską w Kopenhadze, gdzie pokazano ją już rok temu, w końcu się odbyła. Jedyna opera Beethovena, który sam pracował długo nad jej kolejnymi wersjami – samych uwertur napisał aż cztery – doznała pod ręką inscenizatorów dodatkowych licznych przeróbek. Już zamiast grywanej obecnie właściwej uwertury do „Fidelia” zagrano „Leonorę II” (pierwotnie opera miała tytuł „Leonora”), a w dalszym ciągu wyrzucono wszystkie teksty mówione, pozamieniano niektóre arie z recytatywami, co miało rzekomo służyć bardziej logicznemu ciągowi wydarzeń (ale niekoniecznie tak jest), a przed samym finałem, gdy małżonkowie, Leonora przebrana za Fidelia i więziony Florestan, są wreszcie razem, wstawiono fragment z Kwartetu smyczkowego op. 132, słynną „Pieśń dziękczynną uzdrowionego” (tym uzdrowionym miałby być Florestan).

Ludwig van Beethoven, Fidelio, reż. John Fulljames, Teatr Wielki-Opera Narodowa

Polityka 45.2021 (3337) z dnia 02.11.2021; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Fidelio – światło i dźwięk"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Wymarsz z religii

W szkołach średnich, w dużych miastach, uczestniczący w lekcjach religii to już mniejszość. Topniejąca z roku na rok.

Joanna Podgórska
01.12.2021