Teatr

W cieniu wielkiej wieży

Recenzja spektaklu: „Zamek”, reż. Paweł Miśkiewicz

„Zamek”, reż. Paweł Miśkiewicz „Zamek”, reż. Paweł Miśkiewicz Jacek Domiński / Reporter
Przed premierą Paweł Miśkiewicz zapowiadał swój „Zamek” jako kontynuację wystawionego na tej samej scenie cztery lata wcześniej „Idioty” Dostojewskiego.

Przed premierą Paweł Miśkiewicz zapowiadał swój „Zamek” jako kontynuację wystawionego na tej samej scenie cztery lata wcześniej „Idioty” Dostojewskiego. Geometra K., przybywszy do wsi, nad którą góruje zarys wieży – „zamku albo kościoła” – miał prowokować mieszkańców do kwestionowania zasad rządzących ich rzeczywistością. Obsadzenie Dominiki Kluźniak w głównej roli miało oderwać K. od skojarzeń z samym Kafką, dać postaci nową energię. I w początkowych scenach to się udaje, K. grany przez Kluźniak przypomina Fuksa z Gombrowiczowskiego „Kosmosu” wyreżyserowanego tu przez Jerzego Jarockiego w 2005 r. Ale tej energii wystarcza na krótko, spektakl szybko staje się pozbawioną emocji adaptacją rozwleczonej, mniej udanej wersji „Procesu”.

Franz Kafka, Zamek, reż. Paweł Miśkiewicz, Teatr Narodowy w Warszawie

Polityka 47.2021 (3339) z dnia 16.11.2021; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "W cieniu wielkiej wieży"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk dla „Polityki”: Prawica nauczyła się grać w gender

Rozmowa z Agnieszką Graff i Elżbietą Korolczuk o kobietach, które na ulicach pokazują nowy feminizm, i mężczyznach zakażonych ultrakonserwatyzmem.

Katarzyna Czarnecka
01.12.2021