Przed i po lataniu
Recenzja spektaklu: „Strach przed lataniem”, reż. Weronika Szczawińska
W „Strachu przed lataniem” Erica Jong odwraca schemat – w centrum stawia kobiecą bohaterkę, która rozpoczyna eksplorację swoich pragnień, a mężczyźni są tu obsadzeni w rolach pomocniczych: cierpliwego męża i szalonego, głupiutkiego kochanka. Powieść wyszła w 1973 r. i stała się jednym z kamieni milowych drugiej fali feminizmu, a jej echo słychać i dziś, choćby w świetnych serialach „Fleabag” i „Dziewczyny”. Akcja zaczyna się w samolocie z Nowego Jorku do Wiednia, którym Isadora Wing, autorka poezji erotycznej i dziennikarka magazynu „Voyeur”, podróżuje z drugim mężem Bennettem i ponad setką innych psychoanalityków na kongres psychoanalityczny. Na miejscu poznaje kolejnego, o znaczącym nazwisku Adrian Goodlove, i wdaje się z nim w romans. Trzonem książki jest permanentna autoanaliza Isadory, pełna autoironii i humoru, oraz jej fantazje erotyczne, nieskrępowane konwenansami, polityczną poprawnością, wyrzutami sumienia, a także dobrym gustem, rozumem czy szacunkiem (w tym do siebie).
Erica Jong, Strach przed lataniem, reż. Weronika Szczawińska, TR Warszawa