Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Teatr

Co dobrego w „Złym”?

Recenzja spektaklu: „Zły”, reż. Krzysztof Garbaczewski

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
„Zły”, reż. Krzysztof Garbaczewski „Zły”, reż. Krzysztof Garbaczewski Magda Hueckel
„Zły” jest nudny i monotonny.

Chciałoby się, żeby teatralny „Zły” był dobry. Bo trwa pięć godzin, bo książkowy oryginał ma od 70 lat status powieści kultowej, zwłaszcza dla Warszawiaków, którzy widzą w nim hołd złożony miastu. Ale przede wszystkim dlatego, że Krzysztof Garbaczewski to jeden z wcale nie tak licznych reżyserów, którzy uwodzą rozmachem wyobraźni, potrafią zaskoczyć, wbić w fotel, rozśmieszyć. Tymczasem ten „Zły” jest nudny i monotonny. Powieściowe śledztwo w sprawie tajemniczego mściciela i działania szajki kryminalistów planujących przekręt z lewymi biletami na mecz, przedstawiane są tak, jakby twórcy robili wyprzedaż swoich zgranych chwytów – i aktorzy, i reżyser, który odgrzewa swoje firmowe cyfrowe dania: są obowiązkowe gogle VR, na ekranie z boku sceny AI przerabia wizerunki bohaterów, w kilku scenach pojawia się pies robot.

Zły, według powieści Leopolda Tyrmanda, reż. Krzysztof Garbaczewski, Teatr Powszechny w Warszawie

Polityka 44.2026 (3588) z dnia 27.10.2026; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Co dobrego w „Złym”?"
Reklama