Teatr

W kraju kłamczuchów

Reżyseria barwna i efektowna.

Po ponad stu spektaklach „Pana Marimby” na Scenie Kameralnej Opery Narodowej jeszcze za swojej dyrekcji Jacek Kaspszyk zamówił u kompozytorki Marty Ptaszyńskiej kolejne widowisko. Poprzednie było dość proste pod względem środków muzycznych; tym razem muzyka jest bardziej wyrafinowana.

„Magiczny Doremik” powstał na kanwie książki Gianniego Rodariego „Gelsomino w Kraju Kłamczuchów” – kompozytorka zmieniła tytułowemu chłopcu imię na muzyczne, ponieważ właśnie muzyka, śpiew są jego orężem w walce z Kłamczuchami. Doremik (Magdalena Idzik) jest prostym chłopakiem, dlatego jego melodie są zwyczajnymi, wesołymi piosenkami; Kłamczuchy kłamią, więc fałszują: ich muzyka jest pełna dysonansów. To łatwy zabieg, ale za to czytelny, co nie zawsze da się powiedzieć o reżyserii spektaklu (zwłaszcza na początku), choć jest barwna i efektowna.

Niestety akustyka Sali im. Młynarskiego jest trudna, więc choć soliści śpiewają z przyzwoitą dykcją, zespół instrumentalny często zagłusza głosy. Świetnie za to spisują się dzieci ze szkoły baletowej i z przyoperowego zespołu Sabiny Włodarskiej. Niektóre z nich brały udział w „Marimbie”.

  
 

  

Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną