Teatr

Nieudacznicy i supermanki

George F. Walker nazywany jest teatralnym Quentinem Tarantino, bo jak on swobodnie żongluje motywami z popkultury na zasadzie: żart, ironia, a jak się uda, to i głębsze znaczenie. Taka miała być też wystawiona przez Roberta Glińskiego w warszawskim Teatrze Powszechnym „Loretta”. Filmowca Glińskiego zaciekawili bohaterowie – outsiderzy-nieudacznicy rodem z amerykańskiej klasyki filmowej, sceneria motelowego pokoju i dialogowy charakter dramatu. Nie znalazł jednak sposobu na naczelną słabość tekstu: oparcie całości na jednym pomyśle. Loretta (Paulina Holtz), po tym, jak męża pożarł niedźwiedź, uciekła z rodzinnego Południa, by wreszcie sama decydować o swoim losie. Póki co zamierza zarobić jak najwięcej pieniędzy, bo tylko one dają wolność. O jej względy walczą zakompleksiony sprzedawca śrub (Łukasz Simlat) i alfonsowaty naganiacz tancerek topless do nocnych klubów, który obiecuje jej karierę w porno biznesie (Adam Woronowicz). Wszystko to wiemy po kwadransie, dalej – dzień świstaka: kłótnię nieudaczników przerywają ciężkie westchnienia dziewczyny i wejścia terroryzowanej przez ojca, oficera KGB, motelowej sprzątaczki (Eliza Borowska). Zaś prawdy przed nami odkrywane są następującej natury: american dream to raczej koszmar oraz kobiety są silne, trzymają się razem i dlatego wygrywają, a faceci to skazani na wyginięcie nieudacznicy i egoiści. Weekendowa publiczność, która w spektaklu Glińskiego zobaczyła po prostu zabawną, pieprzną farsę ze znanymi aktorami, bawiła się jak w Kwadracie. Będzie więc frekwencyjny hit.

Aneta Kyzioł

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Problemy psychiczne dzieci i rodzicielskie zaniedbania

Dr hab. Małgorzata Święcicka: O problemach psychicznych dzieci i rozmaitych „psychologicznych modach”, rodzicielskich zaniedbaniach i lękach na wyrost.

Joanna Cieśla
16.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną