Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Samson z włosami

Recenzja spektaklu: "Samson i Dalila", reż. Michał Znaniecki

W dość prostej scenerii, rozgrywa się dramat Samsona.

Chyba dobrze robi spektaklom reżyserowanym przez Michała Znanieckiego pewne ograniczanie ich z góry – nie ma w nich wtedy pomysłów zbyt odbiegających i zaciemniających treść, a czasem i ciekawie się zdarzy. W rzadko w ostatnich czasach wystawianym na naszych scenach „Samsonie i Dalili” Camille’a Saint-Saënsa w Operze Wrocławskiej reżyser wyjątkowo współpracował z realizatorami włoskimi w dziedzinie scenografii (Tiziano Santi), kostiumów (Isabelle Comte) i choreografii (Aline Nari).

W dość prostej scenerii, w pseudomarmurowych ścianach i wśród Filistynek z dziwnymi kulami na głowach à la kosmici, rozgrywa się dramat Samsona (znakomity Antonello Palombi o potężnym głosie i posturze, co w tej roli nie przeszkadza) rozdartego między pragnieniem wyzwolenia rodaków a zmysłowym zniewoleniem przez przewrotną Dalilę (dramatyczna Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak), wspieraną przez Arcykapłana (dostojny Mariusz Godlewski).

Jest jeden moment, który może szokować – scena bachanaliów, które polegają na mordowaniu i gwałceniu jeńców. I trochę zaskakuje, że wbrew legendzie Samson w ostatnim akcie nie ma obciętych włosów. Ale przecież nie o włosy tu chodzi. Świetnie prowadzi spektakl Chikara Imamura, znany nam z Konkursu im. Fitelberga w Katowicach.


Polityka 16.2009 (2701) z dnia 18.04.2009; Kultura; s. 51
Oryginalny tytuł tekstu: "Samson z włosami"
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Świat kolekcjonerów zabawek. Ludzie bez pasji ich nie zrozumieją

Świat kolekcjonerów zabawek niewiele ma wspólnego z zabawami.

Juliusz Ćwieluch
28.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną