Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Sztuka ze strychu

Recenzja wystawy: "Polska sztuka współczesna"

Stanisław Ignacy Witkiewicz, „Portret Michała Choromańskiego”, 1930 r. Stanisław Ignacy Witkiewicz, „Portret Michała Choromańskiego”, 1930 r. Muzeum Narodowe we Wrocławiu / materiały prasowe
Oto pojawiło się na mapie Polski miejsce, gdzie nasza powojenna sztuka jest nareszcie reprezentowana prawdziwie godnie i w miarę pełnie.

Już nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy usłyszałem o tym, jak okazałe zbiory polskiej sztuki współczesnej posiada wrocławska placówka i jednocześnie jak skromne warunki lokalowe do jej prezentacji. I oto właśnie sytuacja się zmieniła. Na całkowicie odnowionym i przebudowanym muzealnym poddaszu znalazło się dodatkowych 3 tys. m kw. na wystawienie tego, co dotychczas w większości spoczywało w magazynach. Nowa ekspozycja robi wrażenie przede wszystkim jakością zebranych dzieł sztuki. Prace prezentowane są w tradycyjny sposób (chronologia plus podkreślone główne nurty), co zapewne idealnie odpowiada szkolnym lekcjom historii sztuki.

Każdego ważnego artystę reprezentuje kilka jego prac, choć kilku twórców (m.in. Magdalena Abakanowicz, Władysław Hasior) dowartościowano poświęcając im osobne sale. Oczywiście można się czepiać braku konsekwencji i czasem dziwacznych pomysłów w opisach artystów i ich dzieł. A także niereprezentatywnego doboru dzieł niektórych twórców (np. Jerzego Nowosielskiego) czy niezrozumiałego zakończenia ekspozycji, która nie pokazuje dorobku ostatnich dwóch dekad. Ale wszystko to jest do poprawienia i nadrobienia. Najważniejsze zaś, że oto pojawiło się na mapie Polski miejsce, gdzie nasza powojenna sztuka jest nareszcie reprezentowana prawdziwie godnie i w miarę pełnie.

Polska sztuka współczesna, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, wystawa otwarta bezterminowo

Polityka 39.2011 (2826) z dnia 21.09.2011; Afisz. Premiery; s. 87
Oryginalny tytuł tekstu: "Sztuka ze strychu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną