Recenzja wystawy: "NRD. Opowieści z kraju, którego już nie ma"

Wspomnienia w kolorze ORWO
Dla starszych ta wystawa może okazać się sentymentalną podróżą w przeszłość, dla młodszych – podróżą do świata z pogranicza Kafki, Orwella i Monty Pythona.
Sibylle Bergemann „Gummlin”, fotografia z cyklu: Pomnik, 1984 r.
Sibylle Bergemann/materiały prasowe

Sibylle Bergemann „Gummlin”, fotografia z cyklu: Pomnik, 1984 r.

160 fotografii z lat 70. i 80. XX w. przenosi nas do Niemieckiej Republiki Demokratycznej. To był dziwny twór. Z jednej strony robiono tam wszystko, by udowodnić, że socjalizm to ustrój dobrobytu i bezpieczeństwa – Polacy patrzyli więc na enerdowski poziom życia z zazdrością, a klisze fotograficzne ORWO, samochody Wartburg czy motorowery Simson były towarami bardzo poszukiwanymi. A równocześnie bodaj w żadnym kraju okołosowieckiego bloku nie było tak rozbudowanego państwowego aparatu inwigilacji i kontroli obywateli.

Wystawa dobrze oddaje ten dualizm ówczesnego życia na pokaz i życia rzeczywistego, ukazując kolejne fragmenty codzienności: pracę, wypoczynek, święta partyjne. Mamy tu wiele mówiące portrety tzw. przeciętnych ludzi, ale też i sporo zdjęć zgoła symbolicznych, próbujących w jednym kadrze zmieścić całą prawdę o systemie. Doskonały jest, tworzony przez dziesięć lat (1976–86), fotoreportaż Sibylle Bergemann o powstawaniu monumentalnego pomnika Marksa i Engelsa. Komunizm w połączeniu z niemieckimi cechami narodowego charakteru tworzył dziwaczną mieszankę, którą dobrze można poczuć na tych zdjęciach.

NRD. Opowieści z kraju, którego już nie ma, Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie, wystawa czynna do 2 września

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną