Recenzja wystawy: Wojciech Fangor, "Przestrzeń jako gra"

Wielki Fangor
Trudno się na tej ekspozycji, choć tak bogatej, nudzić choć przez chwilę.
Wojciech Fangor, „Nogi”, 1955 r.
Wojciech Fangor

Wojciech Fangor, „Nogi”, 1955 r.

Nie lubię górnolotnych przymiotników, ale w tym przypadku się nie zawaham – to jeden z najważniejszych naszych twórców ostatniego półwiecza. Okazja, by się o tym przekonać, jest wyjątkowa – wielka, retrospektywna wystawa zorganizowana w Krakowie z okazji 90 rocznicy urodzin artysty.

Fangor z równym zapałem i z równie udanymi rezultatami imał się wszystkiego, co związane ze sztukami wizualnymi: grafiki, rzeźby, typografii, architektury, scenografii. Ale przede wszystkim był malarzem i to obrazy będą dominować wśród 190 pokazanych na wystawie prac. Od najwcześniejszych, z lat 40. XX w., po najnowsze, bo warto dodać, że twórca cały czas nie zwalnia tempa.

Fangor trochę przypomina innych wielkich, jak Picasso czy Kantor. Podobnie jak oni ciągle poszukiwał nowych środków wyrazu, eksperymentował, próbował. Był współtwórcą polskiej szkoły plakatu. W kolejnych etapach jego twórczości doszukać się można echa wielu malarskich kierunków, choć równocześnie jego twórczość jako całość wydaje się wyjątkowo spójna. Może dlatego, że zawsze pozostawał wierny kilku fascynacjom: przestrzenią, barwą, złudzeniem optycznym. Jedno nie ulega wątpliwości: trudno się na tej ekspozycji, choć tak bogatej, nudzić choć przez chwilę.

Wojciech Fangor, Przestrzeń jako gra, Muzeum Narodowe w Krakowie, wystawa czynna do 6 stycznia 2013 r.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną