Recenzja wystawy: "Oj, dobrze już"

Męskie związki
Wypada zacząć od krótkiego przypomnienia. Formacja artystyczna Gruppa istniała między 1982 a 1992 r., a jej legenda zdaje się, wraz z kolejnymi dekadami, coraz bardziej umacniać.
Na wystawie jest szereg obrazów, które choć wyśmienite, są mało znane i dotychczas niewystawiane.
Jacek Sosnowski/materiały prasowe

Na wystawie jest szereg obrazów, które choć wyśmienite, są mało znane i dotychczas niewystawiane.

Tworzyło ją sześciu, wówczas bardzo młodych artystów, o zróżnicowanych i bardzo silnych osobowościach. Każdy malował po swojemu, ale czasem łączyli się w pary i tworzyli wspólne prace. I ten właśnie niewielki, ale bardzo ciekawy fragment ich dorobku postanowiono przypomnieć na wystawie. Tasowali się Sobczyk z Woźniakiem, Sobczyk z Modzelewskim, Woźniak z Grzybem, a nawet wszyscy razem na jednym kartonie. Czasami malowali też siebie nawzajem, bywało, że w zabawnych konfrontacjach. Jeśli Modzelewski uwieczniał Kowalewskiego jako tułów bez głowy, to Kowalewski Modzelewskiego jako głowę bez tułowia. Bo oczywiście sporo w tych pracach było zgrywy, spontanicznych towarzyskich wygłupów.

Na wystawie jest także szereg obrazów, które choć wyśmienite, są mało znane i dotychczas niewystawiane. Gościom wystawy polecam choćby „Potrzebujemy pomocy” Pawlaka czy dwa wielkie obrazy namalowane w Niemczech przez Sobczyka i Modzelewskiego. Uczciwa dawka pełnokrwistego malarstwa. Zbyt wiele nie trzeba tłumaczyć, bo obrazy opatrzono ciekawymi, pełnymi anegdot komentarzami.

 

Oj, dobrze już, Galeria Propaganda, Warszawa, wystawa czynna do 30 marca

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną