Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Powiększenie z Powiększenia

Recenzja wystawy: „Znikać by istnieć”

Vera Lehndorff, Holger Trülzsch / materiały prasowe
Oto modelka, która ciałem ma podkreślać walory kostiumu, tu odwraca rolę, a kostium (w tym przypadku – głównie farby) mają to ciało maskować, czynić niemal niewidocznym.

Vera, bardziej znana jako Veruschka, to modelka bardzo popularna w latach 60. XX w., której legendę wydatnie wzmocniła rola w „Powiększeniu” Antonioniego, gdzie zagrała samą siebie. A także niezwykły życiorys – niemal gotowy scenariusz filmowy. Sama rola „wieszaka na ubrania” jej nie wystarczała. Przełomowe dla dalszych poczynań okazało się spotkanie z niemieckim fotografem Hoglerem Trülzschem i blisko 40-letnia współpraca tej dwójki. Zaś efektem owej współpracy – kilka cykli niezwykłych zdjęć, wykorzystujących ten sam zaskakujący, coraz bardziej rozwijany i doskonalony artystyczny patent: malowania ciała modelki tak, by maksymalnie wtapiała się w tło. Dziś to dość popularna zabawa, ale wówczas miała ona wszelkie oznaki nowatorstwa. I to nie tylko w wymiarze estetycznym, ale i ideowym. Oto modelka, która ciałem ma podkreślać walory kostiumu, tu odwraca rolę, a kostium (w tym przypadku – głównie farby) mają to ciało maskować, czynić niemal niewidocznym. Działania na granicy fotograficznych sesji i trwającego wiele godzin performance’u ostatecznie skłaniają do pytania o tożsamość modelki. Czy także rozpływa się w tle, czy – być może – wręcz przeciwnie, pozbawiona cielesności zyskuje na znaczeniu? Stąd i tytuł wystawy „Znikać by zaistnieć”, na której pokazane zostaną efekty tej niezwykłej współpracy.

Vera Lehndorff, Hogler Trülzsch, Znikać by istnieć, Spectra Art Space, Warszawa, do 30 listopada

Polityka 39.2014 (2977) z dnia 23.09.2014; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Powiększenie z Powiększenia"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną