Wystawy

Pojedynek na obiektywy

Recenzja wystaw: „Unguarded moments”, „Closer”

Mnisi w chińskiej prowincji Hunan (Steve McCurry) Mnisi w chińskiej prowincji Hunan (Steve McCurry) Steve McCurry / materiały prasowe
Korespondencyjna konfrontacja dwóch wybitnych fotografików i mistrzów artystycznego fotoreportażu: amerykańskiego twórcy legendarnej „afgańskiej dziewczyny” oraz polskiego niemal etatowego laureata World Press Photo.
Zwierzęce migracje (Tomasz Gudzowaty)Tomasz Gudzowaty/materiały prasowe Zwierzęce migracje (Tomasz Gudzowaty)

Obu artystów sporo dzieli (Gudzowaty jest o pokolenie młodszy, preferuje zdjęcia czarno-białe, inaczej konstruuje swe fotograficzne cykle). Ale też wiele łączy: gotowość do zapuszczania się w najdalsze zakątki świata, ciekawość antropologiczna, typ nostalgicznej wrażliwości, wybitna umiejętność portretowania, a nawet sposób konstruowania kadrów, z równoważnymi kilkoma planami. Wystawa McCurry’ego to „the best of” z pracami wybranymi z różnych cyklów i lat. Doskonałe. Pokazuje artystę dojrzałego, wszechstronnego, potrafiącego świetnie skupić na swych dziełach uwagę widza.

Ocena: 5/6, Steve McCurry, Unguarded moments, Leica Gallery, Warszawa, do 30.08

*

Gudzowaty tym razem postanowił pokazać wyłącznie swoje zdjęcia przyrody. Fakt, ma w dorobku fotografię („Sztuka zabijania”), która weszła do kanonu najwybitniejszych zdjęć ze świata zwierząt i nic oraz nikt jej stamtąd nie wymaże. Jednak zdecydowanie lepiej radzi sobie z reportażami o ludziach i ich pasjach, na przykład sportowych. Są o pół klasy lepsze od afrykańskich impresji poświęconych migracjom zwierząt. Wszystkie te prace budzą podziw plastyczną wyrazistością, ale treść szybko nuży. Szkoda, że nasz mistrz nie pokazał tego, co ma najlepsze, ten pojedynek na obiektywy byłby wtedy bardziej fascynujący.

Ocena: 3/6, Tomasz Gudzowaty, Closer, PGS Sopot, do 4 października

Polityka 29.2015 (3018) z dnia 14.07.2015; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Pojedynek na obiektywy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Dramat zwierząt w przygranicznej strefie

Nikt naprawdę nie wie, ile zwierząt ginie na granicy polsko-białoruskiej. Ani też jak będą się rozmnażać, gdy ich ścieżki godowe zostaną przecięte murem. Ani na jakich zasadach strzelać będą w tym rejonie myśliwi, którzy już się szykują „na granicę”.

Agnieszka Sowa
25.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną