Recenzja wystawy „Uskrzydleni. Paweł Althamer i Grupa Nowolipie”

Stowarzyszenie Ikarów
Jak bardzo to wszystko zbliża się do prawdziwego ducha owych spotkań? Nie wiem. Ale cieszę się, że zdecydowano się na ów ekspozycyjny eksperyment.
materiały prasowe

Trudno powiedzieć, kto jest tworzywem, a kto twórcą i co właściwie wytwarzane jest w trakcie skomplikowanego procesu twórczego” – rozpoczyna opis wystawy jej kurator Adam Mazur i nie wiadomo, czy brzmi to bardziej intrygująco, czy zniechęcająco. Ale i sytuacja jest nietypowa. Oto bowiem mamy do czynienia z – trwającym już dwie dekady – projektem na pograniczu zajęć plastycznych, psychoterapii, kreacji, samopoznania i zapewne paru innych obszarów ludzkiej aktywności. Z jednej strony znany artysta, z drugiej – grupa niepełnosprawnych. Co wynika z ich cyklicznych, regularnych spotkań? Wiele. Zaangażowanie, szlachetne intencje, eksperymenty, ciekawe interakcje, emocjonalna wiwisekcja.

Ale pokazać to wszystko na galeryjnej, do tego retrospektywnej, wystawie wcale nie jest łatwo. Oczywiście zebrano artefakty będące owocem tej współpracy. Figurki składane z poprzemysłowych odpadów, ceramiczne rzeźby, obrazy, nawet wiersze. Raz ciekawe, kiedy indziej intrygujące lub naiwne, ale przecież nie o artystyczną jakość tu chodzi. Wprowadzono też elementy „dziania się”. Ktoś z Grupy Nowolipie śpiewem i grą na gitarze wita zwiedzających, ktoś inny maluje po ścianach i zaprasza do tego widzów. Jak bardzo to wszystko zbliża się do prawdziwego ducha owych spotkań? Nie wiem. Ale cieszę się, że zdecydowano się na ów ekspozycyjny eksperyment, pokazujący oblicze tej sztuki, która bardziej służy samemu twórcy niż jakiemukolwiek jej odbiorcy.

Uskrzydleni. Paweł Althamer i Grupa Nowolipie, PGS Sopot, wystawa czynna do 15 sierpnia

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną