Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Maluje i protestuje

Recenzja wystawy: „Narodowo-radykalny – Alexander Pushkin”

Aleksander Pushkin, „Oczy bohatera”, 2013 Aleksander Pushkin, „Oczy bohatera”, 2013 materiały prasowe
Bohater tej wystawy to postać pełna sprzeczności, wymykająca się jednoznacznym przypisaniom. Nosi historyczne rosyjskie nazwisko, ale jest Białorusinem i Rosjan nienawidzi.

Uprawia sztukę awangardową, ale poglądy ma skrajnie nacjonalistyczne i konserwatywne. Jest powszechnie znany, choć mieszka w malutkiej mieścinie Bóbr. Od lat konsekwentnie i bezkompromisowo walczy z reżimem Łukaszenki, za co już wiele razy trafiał do aresztu i więzienia. Żyje z zamówień kościelnych, ale jego żywiołem jest walka z władzą. Choć bywał już w Polsce (głównie na plenerach artystycznych), to poznańska wystawa jest pierwszą tak obszerną prezentacją jego „kontestującego” dorobku. Przede wszystkim pokazane zostaną zapisy wideo z działań performatywnych, w tym najsłynniejszego, gdy w 1999 r. w centrum Mińska w prezencie dla prezydenta wysypał taczkę gnoju zmieszaną z symbolami władzy, takimi jak kajdanki. Dostał za tę akcję wyrok dwóch lat więzienia.

W ekspozycji znajdą się jego legendarne obrazy „Z przeszłości” (malowany własną krwią), „Portret Vasilia Bykawa” (z jego powodu władza zamknęła całą wystawę 26 artystów) czy „Obraz Wolności” (malowany po trochu, co roku, tylko przez jeden dzień – 25 marca, czyli w nieuznawane przez reżim Święto Wolności). Pushkin każdego roku organizuje w rodzinnym Bobrze obchody Nocy Kupały, łączące wokół pogańskich wierzeń lokalną społeczność. Ich zapis także pokazany jest na wystawie. Warto przypomnieć, że w latach 2005–07 Andrzej Fidyk nakręcił poświęcony artyście pełnometrażowy film.

Narodowo-radykalny – Alexander Pushkin, Galeria Miejska Arsenał w Poznaniu, wystawa czynna do 9 października

Polityka 35.2016 (3074) z dnia 23.08.2016; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Maluje i protestuje"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną