Wystawy

Łączy nas morze

Recenzja wystawy „Roundabout Baltic”

Wystawa Roundabout Baltic Wystawa Roundabout Baltic Muzeum Miasta Gdyni / materiały prasowe
Wystawa jest opowieścią o związkach człowieka z morzem, o tym, jak postrzegamy Bałtyk i jego najbliższe otoczenie.

Kluczowa dla tej wystawy jest osoba jej kuratorki Agnieszki Jacobson-Cieleckiej, znanej z wielu wyśmienitych prezentacji polskiego i światowego designu. Tym razem jednak postanowiła ona nie tyle służyć wiernie przedmiotom, jak to czyniła dotychczas, ile wykorzystać je na własny użytek. I z wybranych przez siebie eksponatów ułożyła metaforyczną opowieść o związkach człowieka z morzem, o tym, jak postrzegamy Bałtyk i jego najbliższe otoczenie. Jest więc o wycieczce przez nadmorskie lasy, wsie i wydmy, o spacerach wzdłuż plaży i zbieraniu wyrzucanych przez morze „skarbów”, o pływaniu wśród fal i przyglądaniu się oddalającemu się brzegowi. Oczywiście nie znajdziemy tu prostych skojarzeń typu talerz w kształcie ryby, dywan utkany w fale czy kubek oklejony muszlami. Kuratorka snuje opowieść delikatnie, zachęcając widza do tropienia i odkrywania świata jej skojarzeń i wyobrażeń. Można więc bawić się we wzornicze rebusy Jacobson, do czego zachęcam, ale można też potraktować tę wystawę jako okazję do spotkania z dobrym współczesnym projektowaniem. I to przekraczającym granice, w ekspozycji znalazły się bowiem przedmioty z ośmiu krajów, czyli prawie wszystkich (brak Rosji), które mają dostęp do Bałtyku. I nie trzeba szczególnej wiedzy czy intuicji, by szybko się przekonać, jak wiele łączy projektantów z Estonii i Danii, Polski i Finlandii, Niemiec i Litwy. Wielka woda okazuje się nie barierą, ale wspólnym dziedzictwem, metafizycznym spoiwem dla myślenia o tym, jak ma wyglądać lampa, wieszak, krzesełko, imbryk czy dywan. Duch Neptuna?

Roundabout Baltic, Muzeum Miasta Gdyni, wystawa czynna do 3 września

Polityka 29.2017 (3119) z dnia 18.07.2017; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Łączy nas morze"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Dramat zwierząt w przygranicznej strefie

Nikt naprawdę nie wie, ile zwierząt ginie na granicy polsko-białoruskiej. Ani też jak będą się rozmnażać, gdy ich ścieżki godowe zostaną przecięte murem. Ani na jakich zasadach strzelać będą w tym rejonie myśliwi, którzy już się szykują „na granicę”.

Agnieszka Sowa
25.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną