Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Oczopląs

Recenzja wystawy: „Przygody z op-artem”

Maurycy Gomulicki, Oblivion (Vortex 1017), 2017 r. Maurycy Gomulicki, Oblivion (Vortex 1017), 2017 r. Fundacja Gierowskiego / materiały prasowe
Choć nikt już nie traktuje dziś op-artu tak serio jak jego prekursorzy, to jednak daje on wiele możliwości.

Op-art (skrót od „sztuka optyczna”) – który zawładnął sztuką nieco przed pop-artem – po okresie świetności w latach 60. klasyfikowany jest w kategorii „historycznej artystycznej ciekawostki”. No, może z jednym wyjątkiem: uznania dla jego wpływu na wzornictwo, modę, a nawet projektowanie architektoniczne. Kuratorzy wystawy postanowili jednak przekonać widzów, że niekoniecznie mamy do czynienia z rozdziałem zamkniętym, zaś op-art, choć w różnych mutacjach, żyje i dziś. Stąd w ekspozycji zderzono prace rodzimych klasyków gatunku (Ziemski, Winiarski, Fijałkowski, Fangor) z pracami kolejnych pokoleń artystów aż po dzień dzisiejszy.

Przygody z op-artem, Fundacja Stefana Gierowskiego, Warszawa, do 20 grudnia

Polityka 43.2017 (3133) z dnia 24.10.2017; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Oczopląs"

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama