Wystawy

Wielka trójka

Recenzja wystawy: „Perspektywa wieku dojrzewania. Szapocznikow – Wróblewski – Wajda”

Opis wspólnej drogi artystów oznacza konfrontowanie ze sobą ich prac. Opis wspólnej drogi artystów oznacza konfrontowanie ze sobą ich prac. Rafał Wyrwich/Muzeum Śląskie w Katowicach / materiały prasowe
Dla wszystkich oczekujących od sztuki powagi i wagi – pozycja obowiązkowa.

Odwiedzanie jakiegokolwiek muzeum w to rekordowo gorące lato jest aktem dużego samozaparcia. A w tym przypadku mamy dodatkowo do czynienia z wystawą wymagającą wyjątkowego skupienia i uwagi. Wystawą, którą trudno przebiec, „zaliczyć”, odhaczyć. Kuratorka Anda Rottenberg pochyliła się nad trójką wielkich twórców, na pozór bardzo różnych. Andrzej Wróblewski jako malarz skoncentrowany na wojennej zagładzie. Alina Szapocznikow jako rzeźbiarka skoncentrowana przede wszystkim na własnej kobiecości i cielesności. I Andrzej Wajda kręcący filmy przeróżne, od historycznych dramatów po komedie. A jednak wiele ich też łączyło. Wszyscy doświadczyli wojny jako nastolatkowie, utracili w niej najbliższych i ta trauma ciągnęła się za nimi przez kolejne dziesięciolecia. Można powiedzieć, że tworzyli w cieniu śmierci i Zagłady, nawet w czasach, gdy wojna należała już do przeszłości. I to jest punkt wyjścia narracji tej ekspozycji. Pokazanie wspólnej drogi tej trójki geniuszy. Rottenberg mówi wręcz o „wojennym syndromie pokwitania”. To wystawa bardzo precyzyjnie przygotowana i zaaranżowana, z mnóstwem wyśmienitych dzieł sztuki wypożyczonych z licznych kolekcji publicznych i prywatnych w kraju i na świecie. „Mocna” to określenie może mało precyzyjne, ale w tym przypadku adekwatne do tego, z czym musi zmierzyć się widz. Dla wszystkich oczekujących od sztuki powagi i wagi – pozycja obowiązkowa.

Perspektywa wieku dojrzewania. Szapocznikow – Wróblewski – Wajda, Muzeum Śląskie w Katowicach, do 30 września

Polityka 33.2018 (3173) z dnia 13.08.2018; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Wielka trójka"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Marian Turski: Przeżyłem dwa marsze śmierci. Po wojnie nic nie pamiętałem

Najpierw miałem trwającą 20 lat amnezję. A potem nie chciałem. Dopiero kiedy w 2001 r. otwarto dla zwiedzających saunę (łaźnię), zgodziłem się coś powiedzieć publicznie.

Jacek Żakowski
27.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną