Wystawy

Barwny manifest

Recenzja wystawy: „Farba znaczy krew. Kobieta, afekt i pragnienie we współczesnym malarstwie”

„Farba znaczy krew. Kobieta, afekt i pragnienie we współczesnym malarstwie” „Farba znaczy krew. Kobieta, afekt i pragnienie we współczesnym malarstwie” Daniel Chrobak / materiały prasowe
Różnorodność to duży atut tej wystawy, każdy ma szansę znaleźć tu coś, co go ujmie.

Jest kilka powodów, dla których warto wybrać się na tę wystawę. Po pierwsze fakt, że widz otrzymuje potężną dawkę malarstwa i tylko malarstwa, co godne uwagi, bowiem MSN rzadko zwraca uwagę na artystów posługujących się pędzlem i farbami. Po drugie, zaprezentowano prace aż 50 autorek. A płeć była wstępnym warunkiem selekcji, na szczęście niejedynym. I to jest powód trzeci: bardzo interesujący zestaw prac. Dzieli je wiele. Poetyka i stylistyka malarska, sposoby narracji, perspektywy, ujęcia czy spojrzenia. Duch to surrealistyczny, to znów ekspresjonistyczny czy zgoła metafizyczny. Ta różnorodność to duży atut, bo każdy ma szansę znaleźć tu coś, co go ujmie, wzruszy, zaintryguje.

Farba znaczy krew. Kobieta, afekt i pragnienie we współczesnym malarstwie, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, do 11 sierpnia

Polityka 25.2019 (3215) z dnia 17.06.2019; Afisz. Premiery; s. 87
Oryginalny tytuł tekstu: "Barwny manifest"
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Small talk zaczął być źródłem stresu

Dr Marzena Cypryańska-Nezlek o tym, dlaczego pogawędka o pogodzie straciła miłą neutralność i zaczęła wywoływać napięcie.

Katarzyna Kazimierowska
07.07.2020