Rabat na prenumeratę cyfrową Polityki

kup taniej do 50%

Subskrybuj
Wystawy

Zaradny – bezradny

Recenzja wystawy: „Z malarstwem sobie poradzę”

Jacek Sempoliński, Autoportret. Jacek Sempoliński, Autoportret. Agata Ciołek / materiały prasowe
Tytuł wystawy trafia w punkt.

Artysta faktycznie świetnie radził sobie z malarstwem. Podobnie jak inni polscy mistrzowie pędzla urodzeni w latach 20. i 30. XX w., by z wielu wspomnieć choćby tylko Tadeusza Dominika, Jana Dziędziorę, Jacka Sienickiego, Jerzego Nowosielskiego czy Teresę Pągowską. Niektórzy odeszli, inni – mimo dziewięćdziesiątki na karku, nadal pracują. Fantastyczne pokolenie mistrzów koloru, kompozycji, faktury. A z czym sobie nie radzili? Z reguły z dbaniem o należne im miejsce w świecie sztuki. Skoncentrowani na tworzeniu, nie potrafili zabiegać o wystawy i wydawnictwa, często unikali sprzedawania własnych dzieł. I dlatego też wszelkie próby przywracania ich pamięci należy dziś traktować z uwagą i szacunkiem. Także tę niedużą (29 prac), ale bardzo ciekawą i reprezentatywną, bo obejmującą ponad 40 lat, ekspozycję. Maria Poprzęcka napisała, że Sempoliński zawsze pozostawał „wierny suwerennej krainie sztuki”. To najlepsza recenzja. Sempoliński poszukiwał, na przestrzeni lat zmieniał tematy i podejście do nich. Początkowo bliższy malarstwu figuratywnemu, później abstrakcji alegorycznej, a w końcu abstrakcji czystej. Ale z każdej obecnej na wystawie pracy przebija jedno: bezwarunkowe zanurzenie w malarstwie w jego najczystszej postaci, wypływającej wyłącznie z głębi duszy, a nigdy z koniunkturalnych wyborów.

Jacek Sempoliński, Z malarstwem sobie poradzę, Galeria aTAK, Warszawa, do 31 lipca

Polityka 26.2019 (3216) z dnia 25.06.2019; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Zaradny – bezradny"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Opisał zbrodnię w pamiętniku. Ale czy naprawdę zabił ojczyma?

Grzegorz L. opisał w pamiętniku, jak zabił swojego ojczyma, ale teraz twierdzi, że wszystko zmyślił, bo grozi mu dożywocie. Sprawa wyszła na jaw po pięciu latach przez przypadek.

Radosław Krzesiński
04.10.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną