Wystawy

Sztuka przyszpilona

Recenzja wystawy: „Teresa Tyszkiewicz. Dzień po dniu”

Teresa Tyszkiewicz, Czerwony 1, 1986-87 r. Teresa Tyszkiewicz, Czerwony 1, 1986-87 r. kolekcja Juliusza Windorbskiego, foto: Marcin Koniak
Zimna metalowa szpilka stała się u Tyszkiewicz nośnikiem gorących emocji.

Rzadko zdarzają się kariery twórców bez dyplomu ASP. A do takich należy przypadek Teresy Tyszkiewicz, która ukończyła politechniczne studia mechaniczno-technologiczne, ale inżynieryjne kwalifikacje szybko zdradziła dla sztuki. Zaczynała na przełomie lat 70. i 80. XX w. od filmów. To były prace silnie emocjonalne, wręcz sensualne, zmysłowe i intymne, w których głównym narzędziem ekspresji stało się najczęściej nagie ciało samej artystki. A później Tyszkiewicz w stogu siana (czytaj: sztuki) znalazła… szpilkę. Przed nią instalacjami tworzonymi z gwoździ światową sławę zdobył Niemiec Günther Uecker.

Teresa Tyszkiewicz. Dzień po dniu, Muzeum Sztuki ms2, Łódź, do 13 września

Polityka 24.2020 (3265) z dnia 08.06.2020; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Sztuka przyszpilona"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021