Wystawy

Pod patronatem Euklidesa

Recenzja wystawy: „Chromaty”

Andrzej Gieraga,„Przestrzenny”, 2020 r. Andrzej Gieraga,„Przestrzenny”, 2020 r. Stanisław Wnuk
U wielu miłośników malarstwa fascynacja kończy się tam, gdzie zaczyna się abstrakcja geometryczna.

U wielu miłośników malarstwa fascynacja kończy się tam, gdzie zaczyna się abstrakcja geometryczna. Malowanie prostych linii czy geometrycznych figur często uchodzi za niezrozumiałą, ekscentryczną zabawę formą, pozbawioną emocji i związku z życiem. A przecież Jerzy Nowosielski swoje abstrakcyjne koła uważał za emanację aniołów, a kolekcjoner Gerhard Jürgen Blum-Kwiatkowski z pasją przekonywał, że nie istnieje bardziej doskonała forma obrazowania. Malarstwo Andrzeja Gieragi stwarza idealną okazję, by nad tymi skrajnymi opiniami podumać. Tym bardziej że mamy do czynienia z artystą nietuzinkowym, jednym z ostatnich przedstawicieli powojennej potęgi tego nurtu w Polsce (by przypomnieć choćby Henryka Stażewskiego, Wojciecha Fangora, Jana Berdyszaka czy Jerzego Kałuckiego).

Andrzej Gieraga, Chromaty, MIA Art Gallery, Wrocław, do 18 października

Polityka 38.2020 (3279) z dnia 15.09.2020; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Pod patronatem Euklidesa"

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020