Wystawy

Salon odrzuconych

Recenzja wystawy: „Życie obrazów”

Andrzej Urbanowicz, „Wielka mantra”, 1971 r. Andrzej Urbanowicz, „Wielka mantra”, 1971 r. materiały prasowe
Wiele tych obrazów zaskakuje wysoką artystyczną jakością, co uświadamia widzowi, jak cienka i trudna do uchwycenia granica dzieli niekiedy sławę i chwałę od niewdzięcznej niepamięci.

Obrazom żyje się jak ludziom. Czyli różnie. Jedne trafiają do muzealnych sal, stając się na długie lata obiektem podziwu zwiedzających. Inne cieszą jedynie oczy domowników, którzy kiedyś dostali je lub kupili. A niektóre kończą żywot w miejscach odosobnienia, złożone jeden za drugim. Ta wystawa jest poświęcona głównie tym ostatnim, ale z koniecznym dopiskiem: mimo że na to nie zasługują. Wybrano dzieła 13 artystów, w większości urodzonych w trzech pierwszych dekadach XX w. Malowali w różnych konwencjach: figuratywnie i abstrakcyjnie, skłaniali się ku geometrii lub ekspresji, szukali inspiracji w pop-arcie, koloryzmie, a nawet ezoterycznych wizjach, ale połączyło ich jedno: zapomnienie potomnych. Często osiągnęli za życia jakieś sukcesy, bywali profesorami akademickimi, ocierali się o znaczące galerie, ale później bywało różnie.

Życie obrazów, wystawa zbiorowa, Fundacja Stefana Gierowskiego, Warszawa, do 20 listopada

Polityka 39.2020 (3280) z dnia 22.09.2020; Afisz. Premiery; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Salon odrzuconych"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Układ się rozpada. Spowiedź byłego doradcy Morawieckiego

Tomasz Krawczyk, były doradca Lecha Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego, o nadziejach i złudzeniach ludzi PiS.

Rafał Kalukin
03.12.2020