Pod intrygującym – i oby nie profetycznym – tytułem kryją się właściwie dwie ekspozycje, niezobowiązująco powiązane nazwiskiem twórcy. Pierwsza to dość konwencjonalne i selektywne podsumowanie 50 lat aktywności projektowej Jerzego Porębskiego. Z zaskoczeniem można sobie uzmysłowić, jak bardzo jego projekty przenikają się z życiem mieszkańców w samej tylko stolicy: przystanki, budki Ruchu, ławki, kosze na śmieci i system informacji miejskiej (tablice z nazwami ulic). A są przecież jeszcze inne miasta, są aranżacje wnętrz publicznych i wystaw, meble itd. Druga część wystawy ma charakter koncepcyjny i koncentruje się na idei „tensegrity”, zaproponowanej niegdyś przez słynnego architekta Richarda Buckminstera Fullera.
Jerzy Porębski, I cóż z tego, że świat wisi na włosku, Salon Akademii ASP, Warszawa, do 31 maja