Jak się robi trawę na stadiony

Gwałt na trawie
Na stadionie w Poznaniu, jednej z czterech polskich tzw. aren Euro 2012, nie chce rosnąć trawa. I nic dziwnego.
Stadion w Poznaniu. Zielone boisko szybko zamieniło się w klepisko.
Łukasz Ogrodowczyk/PAP

Stadion w Poznaniu. Zielone boisko szybko zamieniło się w klepisko.

Wysuwana murawa na stadionie Arizona Cardinals.
Gene Lower/Getty Images

Wysuwana murawa na stadionie Arizona Cardinals.

Tekst powstał w kwietniu 2011 r.

***

Telewizje, radia i prasa po raz kolejny niedawno alarmowały: „Z tajemniczych powodów na poznańskim stadionie (...) trzeba po raz piąty wymienić murawę”. Jeszcze w 2009 r. Poznań chwalił się hasłem: „A nam już trawa rośnie”. Wyrosły, owszem, trybuny, ale trawa nie. Pod koniec marca br. wymieniła ją firma Greenboss (koszt ok. 300 tys. zł) i niejako z marszu, w ciągu sześciu dni, Lech i Warta rozegrały tam trzy mecze. Tak intensywne użytkowanie sprawi, że za dwa miesiące murawa zapewne znowu zmieni się w klepisko.

Oszukać naturę

Kamil Prokopiuk, architekt krajobrazu, doktorant w Pracowni Traw Pozapaszowych i Roślin Energetycznych w Instytucie Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Radzikowie, bada trawy w warunkach intensywnego użytkowania sportowego. Poletko doświadczalne podzielił na paski metrowej szerokości. Na każdym osobno, co metr, posiał 14 mieszanek sportowych. Jedne paski przykrył agrowłókniną, inne rosną pod gołym niebem. Raz na tydzień Prokopiuk wkłada buty piłkarskie z korkami i biega po wybranych paskach. – Sprawdzam w ten sposób wytrzymałość mieszanek na deptanie sportowe – mówi.

Trawy są starsze niż dinozaury: – Ale wśród roślin wiatropylnych względnie młode – zastrzega prof. Grzegorz Żurek, promotor badań Prokopiuka. – Powstały w przedziale 50–70 mln lat temu.

Część z nich wyszła z cienia, czyli z lasów. Część rosła na sawannach, gdzie grzało je słońce, smagał wiatr, skubały zwierzęta. W ten sposób stały się odporne na przegryzanie (dzisiaj – częste koszenie). Wyrobiły też w sobie zdolność do regeneracji po zaniku części naziemnej. Na świecie jest ok. 11 tys. gatunków traw, w Polsce ok. 300, z czego 10–16 nadaje się na trawniki. Wśród nich 2–3 na boiska piłkarskie. Ale te 2–3 gatunki występują w 40–60 odmianach. W Polsce w naturalnym cyklu trawa zaczyna rosnąć w marcu, w maju najbardziej intensywnie. W drugiej połowie czerwca, w lipcu i sierpniu – odpoczywa. Odżywa w drugiej połowie września i rośnie do połowy lub końca października.

A my chcemy oszukać naturę. Wydłużamy rozgrywki, chcemy zmusić trawę, żeby w listopadzie była zielona, sztywna. To gwałcenie trawy – twierdzi prof. Żurek.

Trawę gwałci się na różne sposoby. Żeby była zielona – do nawozów dodaje się żelazo. Żeby szybko rosła – azot (ale to grozi pleśnią). Żeby szybko przyrastały jej korzenie – fosfor. Potas z kolei uodparnia ją na susze i mróz. Oszukuje się naturę budując podgrzewane płyty. System włączony w lutym wymusza wcześniejszą wegetację.

Jeszcze 20–30 lat temu trawę na boiskach się siało. Wschodziła 5 do 21 dni, po 8 tygodniach źdźbła nadawały się do pierwszego koszenia. Pierwszy mecz na takiej murawie mógł się odbyć pół roku po siewie. Co dziś byłoby nie do przyjęcia dla biznesu piłkarskiego. Normą stało się rozkładanie trawy z rolek. Murawa rośnie dwa lata na plantacji, wycina się tam bele trawy i układa na gruncie stadionu. Fachowcy zalecają, aby po ułożeniu dać jej trzy tygodnie, żeby się ukorzeniła. Często jednak kalendarz rozgrywek goni i 22 facetów w korkach tratuje ją już następnego dnia.

Więcej światła

Prawdziwym przełomem w budowie boisk piłkarskich były mistrzostwa świata w Niemczech w 1974 r. Burza z obfitymi opadami sprawiła, że półfinałowy mecz Niemcy-Polska toczył się w kałużach. Przeszedł on do historii piłki nożnej jako mecz na wodzie. Piłka zatrzymywała się na rozlewiskach albo dostawała nieoczekiwanych przyspieszeń. Przegraliśmy 0:1, zajmując ostatecznie trzecie miejsce. Zawstydzeni gospodarze szybko opracowali normę, która obowiązuje do dziś. Murawy nie zakłada się na dobrej ziemi, bo ta słabo przepuszcza wodę. Warstwa wegetatywna zawiera humus i piasek. Trawa, jak się okazało, lubi żwir i piasek; szybciej się ukorzenia.

Już od dawna wiedzieli o tym Anglicy. Jeszcze w 1929 r. w Bingley powstał Sports Turf Research Institute (STRI). Instytut Badawczy Traw Sportowych początkowo zajmował się polami golfowymi, trawiastymi kortami w Wembledon, boiskami do krykieta oraz torem wyścigów konnych w Ascot. Wykształcił tysiące greenkeeperów. Fachowcy ci, pytani o tajemnice piękna brytyjskich trawników, odpowiadali zwykle: „To proste. Trzeba zasiać i kosić przez dwieście lat”. W latach 50. ubiegłego wieku, gdy piłka nożna zaczęła powoli tracić charakter sportu plebejskiego, a zaczynała być sportem narodowym Brytyjczyków, STRI zaczął badać trawy boisk piłkarskich.

Biznes futbolowy kwitł. Żeby konkurować z telewizjami i zatrzymać na stadionach kibiców, zaczęto budować coraz to wyższe trybuny, gdzie dobrze widać boisko niemal z każdego miejsca. Żeby na kupujących bilety nie padał deszcz albo nie paliło ich słońce – wszystkie miejsca musiały być pod dachem. Murawa zaczęła się dusić: – Trawa potrzebuje światła słonecznego i wietrzenia – mówi Hubert Wójcik, szef firmy Trawa Sportowa, która ma własną, jedną z największych w Polsce, 200-hektarową plantację trawy pod Kielcami. – W Poznaniu wybudowali wysokie trybuny, zadaszyli je, tak że słońce tam z trudem dociera. Zrobiono co prawdy kliny nawiewowe, cztery tunele, ale to nie gwarantuje wystarczających ruchów powietrza. Będą musieli wymieniać trawę dwa razy w roku. Na zrobienie wysuwanej murawy jest za późno.

Wysuwane murawy zainstalowano już na kilku stadionach świata. W 1998 r. na Gelredome w Arnheim w Holandii. Wykorzystano tu rolki, jakich używa się do wodowania statków. Murawa, o wadze 37 jumbo jetów, wysuwana jest co kilka tygodni na 384 suwadłach. Na wakacje, żeby zaczerpnęła słońca i świeżego powietrza. Na podobnej zasadzie w 2001 r. zbudowano boisko stadionu Schalke 04 w Niemczech. W Sapporo murawa boiska bejsbolowego, po wsunięciu jej na stadion, obraca się o 90 stopni. Podczas olimpiady w Pekinie 30 Chińczyków, w ciągu 48 godzin, za pomocą wózków widłowych najpierw rozłożyło boisko obok stadionu, po czym złożyło je na stadionie. Klockami były plastikowe pojemniki z murawą o wymiarach 120 x 120 cm, idealnie do siebie dopasowane.

 

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną