Czy Ukraina zepsuje nam Euro?

Ani koko, ani spoko
Na miesiąc przed inauguracją turnieju Euro 2012, największej w historii imprezy piłkarskiej w tej części Europy, rozpętała się burza. Nad naszymi głowami zderzyły się fronty klimatyczne: ze Wschodu i z Zachodu.
Nie możemy bojkotować imprezy, którą sami organizujemy, byłby to czysty absurd.
materiały prasowe

Nie możemy bojkotować imprezy, którą sami organizujemy, byłby to czysty absurd.

W proteście przeciw uwięzieniu byłej premier Julii Tymoszenko, a zwłaszcza złemu traktowaniu jej w kolonii karnej w Charkowie, niemieccy, a za nimi inni politycy, ogłosili, że nie pojadą na Ukrainę, nie uścisną dłoni Wiktorowi Janukowyczowi. Fala złości ogarnęła Brukselę: do Kijowa nie wybiera się przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, a jego stanowisko podzielili unijni komisarze, w tym komisarz ds. sportu Andrulla Wasiliu i Janusz Lewandowski.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną