Urzędnicze ubiory, kody i obyczaje

Nowicjat kontra krawaciarze
Jedni chcą w publicznych urzędach zasad wielkich korporacji, inni wciąż umawiają się na grzybobrania i organizują imieniny. Wśród urzędników trwa pokoleniowa walka o styl pracy.
Zdjęcia z kalendarza przygotowanego przez urząd w Częstochowie - w roli modelek urzędniczki.
Justyna Warwas-Kozak

Zdjęcia z kalendarza przygotowanego przez urząd w Częstochowie - w roli modelek urzędniczki.

Pracownicy urzędu miejskiego w Żorach. W centrum wiceprezydent miasta Wojciech Kałuża, inicjator wprowadzenia „casual friday”, czyli wyluzowanych piątków.
Wioleta Kurzydem

Pracownicy urzędu miejskiego w Żorach. W centrum wiceprezydent miasta Wojciech Kałuża, inicjator wprowadzenia „casual friday”, czyli wyluzowanych piątków.

Wiceprezydent Żor Wojciech Kałuża (34 lata, od siedmiu lat na stanowisku) w piątek, w sierpniu ubiegłego roku, zdjął krawat. Powód prozaiczny: upał, cisnący kołnierzyk i tyle. Mimo to, kiedy sekretarka pani Ola zapytała, co się stało, przypomniała mu się praca w stołecznej bankowości. A konkretnie casual friday, czyli luźny piątek, kiedy razem z kolegami mogli wyskoczyć z garniturów, założyć dżinsy i kolorowe koszule. Oprócz pani Oli w gabinecie było kilka osób z urzędu i tym Kałuża tłumaczy, że jego słowa: „A, taki mam casual friday”, poszły dalej.

Równo tydzień później w drodze do gabinetu minęło go kilku urzędników bez krawatów. Mrugali porozumiewawczo, a jeden szepnął, że w jego pokoju wszyscy, tak jak wiceprezydent, mają casual friday. A potem, jak mówi wiceprezydent Kałuża, wydarzenia wymknęły się spod kontroli. Luźne piątki objęły całe wydziały magistratu i przeskoczyły na inne podległe mu urzędy: urzędniczki zrezygnowały z szarości na rzecz soczystych zieleni zestawionych z żółciami, urzędnicy szukali w modnym żorskim butiku „U Josepha” koszul w paseczki w kolorze fuksji (kiedyś Kałuża miał podobną), trzecie piętro biegało na drugie, żeby zobaczyć, jak X. wygląda w sztruksowej mini. Kałuża nie miał wyjścia: w każdy piątek, mimo że ręka sama szła do wiązania krawata, przychodził bez.

Reniferki i kalendarzyki

Młodym się spodobało. Bo to było jakby coś szerszego. Z przyjaźnią do petenta i z osobowością. Taki trend, że teraz urzędy starają się obsługiwać po ludzku. Bo choć mniej więcej w 2007 r. w badaniach liczba tych, którzy skarżą się na urzędy, zrównała się z liczbą tych, którzy je chwalą – to walka jeszcze trwa. Z roku na rok – o czym wiadomo z rozlicznych ewaluacji, prowadzonych za pieniądze unijne oraz ze specjalnego raportu Kancelarii Prezydenta i MSWiA – wśród klienteli urzędów przybywa bowiem pesymistów, którzy twierdzą, że urzędnicy będą pracować coraz gorzej. Jedna trzecia petentów wciąż skłonna jest podejrzewać urzędników o złośliwość i celowe przewlekanie spraw. Połowa wolałaby, żeby ich dzieci jednak nie poszły „w urzędy”, choć to stały etat i pewne pieniądze. Nawet w rankingu prestiżowych zawodów w kategorii uczciwość i rzetelność urzędnicy zajmują piąte miejsce od końca (CBOS dla MSWiA, 2011 r., raport Kancelarii Prezydenta). Rzesza prawie 500 tys. osób zatrudnionych w administracji publicznej osobiście cierpi więc z racji tak niepochlebnych recenzji. I stąd silna potrzeba, aby ocieplać wizerunek.

A więc: pół urzędniczej Polski coś tam wciąż nagrywa. Pół Polski się przebiera. Urzędniczki z warszawskiej Białołęki na potrzeby filmiku przebrały się za renifery (śnieżne konfetti nad komputerami, wszystko zrealizowane bezkosztowo, jak informowano w liście przewodnim do mieszkańców warszawskiej Białołęki). We Włocławku urzędnicy obsługiwali jako postacie z bajek, w Wiśle, Jasienicy, Żywcu i wielu innych miastach – na ludowo.

Prezydent Szczecina zainwestował właśnie w osiem sztuk olejnych portretów – do powieszenia w magistracie; niestety, rozniosło się po sieci, że zlecenie na ich wykonanie dostał znany szczeciński lekarz ginekolog. Z kolei urzędnicy magistratu w Częstochowie w ramach uczynienia z urzędu miejsca przyjaznego postanowili pokazać, że urząd pięknymi paniami stoi. Dwunastka najładniejszych urzędniczek wzięła udział w sesji, wystąpiły w baśniowej scenerii, z rekwizytami typu gorset na głowie. Zdjęcia wydano w formie kalendarza. Rok później urzędniczki z Częstochowy wytypowały dwunastkę kolegów do zdjęć.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną