Co dalej z satyrą polityczną

Znikający żart
Zabójstwo rysowników w Paryżu sprawiło, że nagle prasowa satyra polityczna stała się papierkiem lakmusowym ideałów zachodniej demokracji. Tymczasem w wielu miejscach – jak Polska czy USA – jest gatunkiem naturalnie wymierającym.
Jean Cabut, lepiej znany jako Cabu, zamordowany w tegorocznym zamachu rysownik „Charlie Hebdo”.Tu w swoim mieszkaniu w marcu 2006 r.
Joel Saget/AFP/EAST NEWS

Jean Cabut, lepiej znany jako Cabu, zamordowany w tegorocznym zamachu rysownik „Charlie Hebdo”.Tu w swoim mieszkaniu w marcu 2006 r.

Dlaczego w Stanach nie mogłoby dojść do zamordowania satyryków politycznych w redakcji gazety? Odpowiedź jest prosta: ponieważ prawie wszyscy zostali ze swoich redakcji zwolnieni – komentarz o takiej treści 8 stycznia narysował Tedd Rall, jeden z najbardziej znanych, ale także kontrowersyjnych amerykańskich współczesnych rysowników politycznych. Rall, który słynie z ostrego pióra, ale także ciętego języka i podróżowania na własną rękę po Afganistanie, wytknął także hipokryzję czołowym amerykańskim tytułom solidaryzującym się z „Charlie Hebdo”. Twórca sporządził małe zestawienie, z którego wynika, że nawet takie nobliwe i „solidarne” tytuły, jak „The New York Times”, „Wall Street Journal” czy „Time” nie mają w swoich redakcjach rysowników politycznych – kupują rysunki i komiksy z tzw. syndykatów prasowych, co sprawia, że większość satyryków z Nowego Świata to po prostu freelancerzy. Z kolei w syndykatach prasowych satyra polityczna nie sprzedaje się tak dobrze jak luźniejsze tematy.

Raport Herblouck Foundation z 2011 r. pokazuje, że rysunek i komiks prasowy (tzw. editorial cartoons), tak istotny dla amerykańskiej kultury i tożsamości, dosłownie znika w oczach. Jeszcze na początku XX w. amerykańskie dzienniki zatrudniały na stałe w redakcjach łącznie ok. 2 tys. rysowników. Dziś ta liczba wynosi… 40!

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj