Kto i dlaczego tworzy memy w internecie

Memokracja?
Kto uważa, że Bronisław Komorowski był pierwszym i ostatnim prezydentem RP obalonym przez internetowe memy, powinien posłuchać ich twórców. Ci odpowiedzą krótko: Nic nie wiesz, Andrzeju Dudo.
Hipsterski Maoizm

Hipsterski Maoizm

Hipsterski Maoizm

Hipsterski Maoizm

Hipsterski Maoizm

Hipsterski Maoizm

Rok 1995, kampania wyborcza, Aleksander Kwaśniewski walczy o prezydenturę z Lechem Wałęsą. Tamtej kampanii nie da się zapomnieć, więc wyobraźmy sobie ją dzisiaj, z internetem. Memy z Kwaśniewskim tańczącym disco polo udostępniają się na Facebooku same. Na Twitterze akcja z hashtagiem #OlekPaczy kpiąca z jego niebieskich soczewek. I parodie reklam samoopalaczy z udziałem lol-kotów, piesłów i samego, śniadego kandydata, np. w roli wybitnego chemika (wynalazek tegorocznej kampanii): „Wreszcie! Postkomunian Polonu”. Byłoby jak dziś: jeśli poparcie rozkłada się mniej więcej równo, ten, kto wygrywa wojnę na internetowe memy, wygrywa wybory.

Tyle że Lech Wałęsa z 1995 r. byłby (i jest) jeszcze bardziej memogenny. Jego „Ani be, ani me, ani kukuryku” z finału drugiej telewizyjnej debaty przykryłoby być może wszystkie pomysłowe kpiny z Kwaśniewskiego. Przerabialiśmy to kilka tygodni temu z Bronisławem Komorowskim, który paliwa internetowej satyrze dostarczał niczym Dariusz Szpakowski na mundialu: niemal każdego dnia.

„Panie prezydencie, nie stać mnie, żeby jechać z dziećmi na wakacje”, „To proszę jechać bez dzieci” – to tylko jeden przykład jednej akcji ośmieszającej ustępującego prezydenta w reakcji na jego wpadkę (#BronekRadzi). Tak zwany „lol-content” stał się dobrym miernikiem społecznych trendów: bardzo łatwo zobaczyć, z którego kandydata/partii ludzie śmieją się bardziej i donośniej.

Pamiętam sytuację, kiedy jakoś chyba w lutym wrzuciliśmy mem z Andrzejem Dudą szydzącym z… Andrzeja Dudy. Lajków było znacznie mniej, niż się spodziewaliśmy, a naszym zdaniem był to bardzo udany obrazek – mówi Joanna Dziwak, pisarka, kierowniczka Hipsterskiego Maoizmu, najlepszej fabryki memów w polskim internecie. – I wtedy współautor HM napisał do mnie: „On chyba może naprawdę wygrać te wybory. Ludzie (jeszcze) nie chcą się z niego śmiać”.

Segregatory pełne kobiet

Coś, co u nas dzieje się po raz pierwszy, przerabiano już w innych krajach. Trzy lata temu po debacie prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych mało kto ekscytował się pomysłami kandydatów na politykę zagraniczną czy kryzys gospodarczy. „Hitem internetów”, jak to mawiają, stała się niefortunna, skądinąd wyjęta z kontekstu, wypowiedź Mitta Romneya o zatrudnianiu kobiet. Rywal Baracka Obamy opowiedział, jak dbał o parytet płciowy w administracji, gdy był gubernatorem stanu Massachusetts: „Poszedłem do organizacji kobiecych i zapytałem, czy pomogą nam wskazać odpowiednie kandydatki, a one przyniosły mi segregatory pełne kobiet”. Romney uruchomił lawinę żartów na swój temat. Po debacie zwrot „segregatory pełne kobiet” (ang. binders full of women) pojawiał się w 40 tys. twitterowych wpisów. 40 tys. na minutę. Prześmiewczy facebookowy profil „Binders full of women” w ciągu kilku godzin zdobył 200 tys. fanów.

– Skuteczny mem wpisuje się w pewną polityczną atmosferę i społeczne zapotrzebowanie. Siła popkultury polega na tym, że tworzy czasem przekaz wbrew faktom, wbrew logice, wyjęciem z kontekstu narzuca odbiorcy sposób interpretowania wydarzeń. Ale jeśli ten przekaz jest dowcipny, staje się bezlitosną bronią. Przypomnijmy sobie słynnego „szoguna” Bronisława Komorowskiego, którego nikt w PO nie był w stanie rozładować – mówi prof. Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Może dlatego, że polska polityka z tym zjawiskiem mierzyła się po raz pierwszy. Teoretycznie bardzo memogenne rządy PiS przypadły na odległe z dzisiejszej perspektywy czasy, w których memy w obecnej formie jeszcze nie istniały, a media społecznościowe dopiero wchodziły w wiek niemowlęcy. Wpadki czy kurioza gabinetów Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego krążyły z dużą mocą (i do dziś przetrwały w popkulturze, choćby: „oni tam, gdzie stało ZOMO”, „wykształciuchy” etc.), jednak najmocniej brzmiały jeszcze w „starym” obiegu: telewizyjno-prasowym. I kabaretowym. Skutecznym osiem lat temu (PO wygrała wybory parlamentarne) tak samo jak i w roku 1995, w którym Kwaśniewski pokonał Wałęsę.

– Ale błędne jest myślenie, że rządy czy prezydenci padają przez memy. „Śmieszne obrazki” są tylko reakcją na styl, w jakim uprawiana jest polityka, jej żenujący poziom – podkreśla Filip Połoska, twórca Faktoidu, znakomitej internetowej parodii tabloidów.

Jeszcze w 2007 r. to satyrycy najskuteczniej obnażali polityczne usterki rządu PiS. Dziś na tle jakości internetowej satyry dobrze widać uwiąd kabaretowego dowcipu w telewizji. Niby dowcip o tym samym – ASZ Dziennik donosi: „Podniosła chwila w Watykanie. Na prośbę Ewy Kopacz papież udzielił PO ostatniego namaszczenia”. I dla porównania, suchar z kabaretowego Opola: „Pukasz w dno, a pod spodem Platforma”. Rozkwit internetowego dowcipu obrazkowego zamordował dzisiejszych zawodowych satyryków politycznych ze scen. Dziś ludzie czekają nie na to, aż jeden z nich dowcipnie skomentuje to, co wydarzyło się w kraju, tylko na to, co zrobi z tym Faktoid lub ASZ Dziennik.

– O dymisji Seppa Blattera, szefa FIFA, dowiedziałem się 1,5 godziny po fakcie, z memów. Do tego czasu wszystkie żarty zostały opowiedziane. Później Blatter trafił do programów kabaretowych. Jakiś tydzień później. A ludzie potrzebują gorącego komentarza od razu. Memy wygrywają szybkością – mówi Rafał Madajczak, twórca ASZ Dziennika, najzabawniejszego w Polsce serwisu informacyjnego ze zmyślonymi newsami.

Publika zawsze rzucała pomidorami

Memy wygrywają szybkością? To tylko pół prawdy. Wystarczy prześledzić te najbardziej pomysłowe, którymi ludzie wymieniali się podczas kampanii prezydenckiej. „Chejteżcie sobie chejteży” – mówił z hamaku Bronisław Komorowski w Hipsterskim Maoizmie. Albo: „Chętnie wezmę udział w debacie. Jeśli będę miał coś do powiedzenia”. Kapitalny był też wspomniany cykl „Wybitni chemicy”.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną