Backpakerzy też pragną luksusu

Hostel, że ho!
Dobry hostel dziś nie musi mieć piętrowych łóżek i wieloosobowych sal. Powinien za to oferować jakąś przestrzeń wspólną, drobne wygody, Wi-Fi, no i koniecznie gościć jakiegoś Australijczyka.
The Barn Hostel w Nowej Zelandii
Matthew Micah Wright/Getty Images

The Barn Hostel w Nowej Zelandii

Recepcja jest jednocześnie barem. Na miejscu mamy basen z sauną, na dachu – ogromny taras z niesamowitym widokiem na miasto. W przestronnym salonie nielimitowany dostęp do projektora, odtwarzacza DVD, konsoli do gier i stołu do bilarda, a zamiast kuchni – restauracja, w której uznany szef kuchni przygotowuje wielodaniowe posiłki z lokalnych produktów. A to wszystko razem nie jest opisem pięciogwiazdkowego hotelu, tylko jednego z obiektów popularnej w Europie sieci hosteli.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną