Ludzie i style

Wykolejorz

Lech Poznań – mistrz porażek

Maciej Skorża nie potrafił wytłumaczyć piłkarzom Lecha, dlaczego przegrywają. I już go w klubie nie ma. Maciej Skorża nie potrafił wytłumaczyć piłkarzom Lecha, dlaczego przegrywają. I już go w klubie nie ma. Georgios Kefalas/EPA / PAP
Lech Poznań wylądował na dnie tabeli Ekstraklasy. A niespełna pół roku temu ten sam trener i ci sami piłkarze zostali mistrzami Polski.
Kibice chcieliby wiedzieć, jak długo piłkarze Lecha będą się uodparniać na boiskowy stres.Jerzy Pawleta/Forum Kibice chcieliby wiedzieć, jak długo piłkarze Lecha będą się uodparniać na boiskowy stres.

Pięć punktów na 33 możliwe do zdobycia, ostatnie miejsce w tabeli, porażka za porażką – ostatnio 2:5 z Cracovią, po kabaretowych błędach obrony i bramkarza. Z Lecha drwi cała futbolowa Polska, przez internet przetacza się lawina memów, a niedawno propozycję sparingu – na przełamanie złej passy – złożyła piłkarzom mistrza kraju A-klasowa drużyna Sucharów Suchy Las. Z zastrzeżeniem, że każde zwycięstwo Lecha różnicą mniej niż pięciu bramek oznacza konieczność spełnienia przez piłkarzy z Poznania twardych warunków: skrzynka piwa, zaproszenie Sucharów na mecz do Poznania, prośba o lajki dla facebookowego profilu Sucharów. Mistrzowie pozostawili wyzwanie bez odpowiedzi.

Co do obecnego kryzysu Lecha panuje nastrój wielkiego niezrozumienia, bo przecież ta sama drużyna pięć miesięcy temu zdobyła mistrzostwo Polski. Latem Lech się nie osłabił – przyszło kilku nowych (choć raczej z przeceny), a odszedł tylko czeczeński napastnik Zaur Sadajew. Dziś zresztą za Sadajewem się w Poznaniu tęsknie wzdycha, bo w niektórych meczach objawiał strzelecki instynkt, a poza tym wzbudzał respekt aparycją brodatego atlety, miał ponoć w szatni autorytet i dawał dobry przykład twardą walką, co biorąc pod uwagę trwającą rozsypkę Lecha, byłoby dziś niezwykle pożądane.

Znacznie więcej niż klub 

Powodów katastrofy nie potrafili zinterpretować piłkarze, trener Maciej Skorża wyglądał na człowieka skołowanego własną bezradnością. Skłoniło to wreszcie władze klubu do przyznania, że kryzys faktycznie ma miejsce, ale początkowo nie pociągnęło to jednak za sobą czystek, co spotęgowało jeszcze mętlik w głowach kibiców, którzy nie rozumieli, dlaczego z klubu piłkarskiego robi się zakład pracy chronionej.

Polityka 42.2015 (3031) z dnia 13.10.2015; Ludzie i style; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Wykolejorz"
Reklama