„Bodo”: powrót amanta

A jak amant
W poszukiwaniu sukcesu na miarę Anny German TVP sięgnęła po inną legendę polskiej estrady – Eugeniusza Bodo.
Bodo ze swym dogiem arlekinem Sambo, który budził sensację w Adrii czy Ziemiańskiej.
Benedykt Jerzy Dorys/oprac. Czesław Czapliński/Fotonova/EAST NEWS

Bodo ze swym dogiem arlekinem Sambo, który budził sensację w Adrii czy Ziemiańskiej.

Plakat filmu z 1934 r. w reż. Miszy Waszyńskiego z Eugeniuszem Bodo jako gwiazdą.
Krzysztof Chojnacki/EAST NEWS

Plakat filmu z 1934 r. w reż. Miszy Waszyńskiego z Eugeniuszem Bodo jako gwiazdą.

Antoni Królikowski jako młody Eugeniusz w serialu „Bodo”
Aleksandra Mecwaldowska

Antoni Królikowski jako młody Eugeniusz w serialu „Bodo”

audio

AudioPolityka Ryszard Marek Groński - A jak Amant

Serial to bohater w odcinkach. Ta żartobliwa definicja potwierdziła się raz jeszcze: doczekaliśmy się serialu o jednym z najpopularniejszych artystów dwudziestolecia, występującym pod pseudonimem Bodo. Tak naprawdę nazywał się Bohdan Eugène Junod. Dziecko szczęścia Szwajcara i Polki. Według jednej wersji miejscem urodzenia gwiazdora była Genewa. Według innej – Łódź. Tu bowiem jego obrotny ojciec Teodor Junod założył kinoteatr Urania. Pokaz filmów niemych trwał niecałą godzinę. Przerywały go i uzupełniały popisy komediantów i pokrzykiwanie na tapera: – Łysy, graj!

Bodo zadebiutował w Uranii, co stało się sensacją – miał dziewięć lat i, wymachując lassem, zagrał kowboja walczącego z Indianami. Akrobatyczne sztuczki smarkacza kwitowały brawa i domaganie się bisów. Echo tych braw sprawiło, że Bodo wybrał karierę artystyczną, rezygnując z namów, by został lekarzem czy adwokatem. Wyprowadził się z domu i dołączył do wędrujących od miasta do miasta zabawiaczy publiczności. W końcu znalazł się w Warszawie, gdzie grał i śpiewał, tańczył i monologował na estradzie w Dolinie Szwajcarskiej.

Na brawo patrz!

Wypatrzył go i rozpoznał jako obiecujący talent Ludwik Sempoliński, chociaż repertuar, w jakim go oglądał, był dnem szmiry. Bodo zwierzał się widzom:

„Jestem strażak jakich mało –
Sikawkę okazałą mam!”.

Dzięki protekcji Sempolińskiego i znajomych z koncertowych tras znalazł się w zespole teatrzyku Qui Pro Quo. Skończyły się kłopoty z repertuarem. Do QPQ pisali: Tuwim, Słonimski, Tom, Hemar i niespożyty Andrzej Włast. Komponowali szlagiery: Wars, Petersburski, Gold, Białostocki, Boczkowski. Zespół aktorski przypominał gwiazdozbiór: Ordonka, Pogorzelska, Zimińska, Lawiński, Dymsza, Lopek Krukowski – wówczas tacy młodzi, tacy pełni pomysłów i zapału do grania. Sławny konferansjer Fryderyk Járosy nie mylił się, mówiąc o swoich podopiecznych: „Jako prezes ministrów republiki rewiowej chciałbym wygłosić krótkie exposé o zamierzeniach mego rządu. Jest to rząd czystych rąk i ładnych nóg, rząd zgody i pogody, rząd naprawy finansów – dyrekcji…”.

Bodo zorientował się szybko, że jego atutem jest głos zabarwiony ciepłem uczuć, a gdy trzeba, to ironią i humorem. Pierwszą piosenką, która zjednała mu popularność, była „Titina”. A później posypały się przeboje dziś jeszcze nie całkiem zapomniane: „Całuję twoją dłoń, madame”, „On nie powróci już”, „Umówiłem się z nią na dziewiątą” czy wreszcie światowy szlagier „Tango Milonga”.

QPQ, Perskie Oko, Morskie Oko, Banda, Cyrulik Warszawski – wszędzie tam, gdzie na stałe lub gościnnie pojawiał się Bodo, towarzyszyły mu piosenki. A że na ogół unurzane w sentymentach, torowały drogę amantowi: przypisywano mu dziesiątki kochanek. Od tych z wyższych sfer po bidulki bazgrzące na klatce schodowej kamienicy, w której miał apartament, miłosne wyznania. Nie o to zresztą chodziło ówczesnemu celebrycie, postaci zdobiącej okładki ówczesnych brukowców. Bodo zdawał sobie sprawę, że romanse mogą stać się ważnym elementem kariery, jeśli tylko są wyjątkowe, budzące ciekawość przemieszaną z zazdrością: ten sobie żyje i na dodatek ma z kim.

Baby, ach te baby!

Pierwszy głośny romans to związek Bodo z Elną Gistedt, szwedzką piosenkarką o chłodnej skandynawskiej urodzie i tysiącach wielbicieli. Szwedka przyjechała na występy do Warszawy. Za sprawą Bodo została na długo. Ich romans trwał trzy lata. Potem Bodo wyswatał ją – korzystnie i bezproblemowo. Zawsze w ten sposób spławiał swoje byłe. Drugi romans (z pewnością pojawi się w serialu) to odpowiednio nagłośniony związek z popularną i utalentowaną aktorką Norą Ney. Po drodze był jeszcze podobno flirt z Zulą Pogorzelską (żona Konrada Toma), próba romansu z Mirą Zimińską, miłosne przekomarzanki z siostrami Halama, adorowanie Wery Bobrowskiej – dzielone z Włastem. Ach, dużo kobiet przewinęło się przez garsonierę Bodo, doglądanego przez troskliwą matkę – sprowadzoną z Łodzi jako zastępczynię Anioła Stróża.

Największą jednak atrakcją towarzyską stał się kilkuletni związek amanta sceny i ekranu z egzotyczną pięknością Reri, dziewczyną z Tahiti. Przyjechała reklamować amerykański film, w rezultacie reklamowała swego kochanka. Bodo obsadził ją w filmie „Czarna perła”, którego był producentem, i zadbał o to, by zaśpiewała, uroczo kalecząc polszczyznę:

„Dla ciebie chcę być biała, tylko tak jak ty.
Mieć jasne oczy i jasną twarz
I jasne serce – takie jak ty masz”.

Początkowo Bodo pokazywał się z Reri wszędzie tam, gdzie był zauważony. Potem poświęcał jej coraz mniej czasu, zajęty interesami. Wybrał towarzystwo doga arlekina Sambo, który również budził sensację w Adrii czy Ziemiańskiej. A kiedy Reri piła coraz więcej – odesłał ją do domu na polinezyjskich wyspach. Zrozumiał, że lepiej zająć się filmem. Próbował swych sił w kinematografii już wcześniej, wiążąc się z reżyserem Miszą Waszyńskim. Teraz założył wytwórnię Urania i wkrótce wyprodukował kilkanaście filmów podbijających rynek. Grał w nich, pisał scenariusze, załatwiał promocję. Wiele z tych filmów okazało się strzałem w dziesiątkę, trafiając w gust publiczności: „Czy Lucyna to dziewczyna”, „Jego ekscelencja subiekt” – to komedie. Nurt powagi i gra na patriotycznych nastrojach to „Bohaterowie Sybiru”.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną