Ludzie i style

Czytanie między watami

Demon dopingu nad kolarzami

Brytyjczyk Chris Froome (w żółtej koszulce lidera) z kolarskiej grupy Sky, dwukrotny zwycięzca Tour de France. Brytyjczyk Chris Froome (w żółtej koszulce lidera) z kolarskiej grupy Sky, dwukrotny zwycięzca Tour de France. Lionel Bonaventure/AFP / EAST NEWS
Gdyby kolarze pozwolili zajrzeć do swojej treningowej kuchni, zyskaliby na wiarygodności. Ale z reguły odmawiają, zasłaniając się tajemnicą zawodową.
Obecnie za poszlakę podejrzenia o doping służą mierniki mocy wytwarzanej podczas pedałowania.EAST NEWS Obecnie za poszlakę podejrzenia o doping służą mierniki mocy wytwarzanej podczas pedałowania.

W kolarskim klimacie odnotowano ocieplenie. Kibice na Tour de France już nie paradują przy trasach przebrani za gigantyczne strzykawki z napisem EPO, nie rzucają w kolarzy kubkami z moczem. Atmosfera się oczyściła przede wszystkim dlatego, że przypadków dopingu jest coraz mniej. W tym roku, jak na razie, zaledwie cztery.

Dowodem powrotu do normalności ma być zwykłe porównanie czasów uzyskiwanych przez kolarzy na konkretnych odcinkach. Rekord na legendarnym Alpe d’Huez (37 i pół minuty) należy do szprycującego się regularnie, zmarłego w wieku 34 lat z powodu przedawkowania kokainy Marco Pantaniego, a dopiero na 17.

Polityka 30.2016 (3069) z dnia 19.07.2016; Ludzie i style; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Czytanie między watami"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >