Rzemieślnikiem być: wystarczy zapisać się na warsztaty

Zbuduj stół i relacje
Już nie tylko gotowanie, ale także szycie, stolarka i ogrodnictwo. W miastach zapanowała moda na udział w warsztatach i kursach, które uczą rzeczy tyleż banalnych, co zapomnianych.
Właściciel Domowej Stolarni zamienił pasję w pracę, dając ludziom możliwość nauczenia się prostych czynności.
Marek Wituszyński

Właściciel Domowej Stolarni zamienił pasję w pracę, dając ludziom możliwość nauczenia się prostych czynności.

Współtwórczyni warsztatów CookUp zauważa, że w Polsce gotowanie albo wynosisz z domu, albo wybierasz profesjonalną ścieżkę edukacji.
One Press Foto

Współtwórczyni warsztatów CookUp zauważa, że w Polsce gotowanie albo wynosisz z domu, albo wybierasz profesjonalną ścieżkę edukacji.

Na warszawskiej Pradze Fundacja Strefa Wolnosłowa z Goethe Institut i Teatrem Powszechnym powołała do życia Ogród Powszechny.
Fundacja Strefa WolnoSłowa

Na warszawskiej Pradze Fundacja Strefa Wolnosłowa z Goethe Institut i Teatrem Powszechnym powołała do życia Ogród Powszechny.

audio

AudioPolityka Andrzej Czerniawski - Zbuduj stół i relacje

Jeszcze nie tak dawno temu oczywistością było, że każda dziewczyna potrafiła ugotować obiad, zszyć rozprute spodnie, obrębić obrus czy firankę, posprzątać „na błysk” mieszkanie. Tak jak każdy chłopak musiał wiedzieć, jak się używa młotka, kombinerek czy wiertarki i z której strony trzyma się śrubokręt. Wielu mężczyzn samodzielnie umiało wykonać proste czynności hydrauliczne i techniczne. Nierzadko zbudować od zera stół, półkę czy wieszak. Często z braku innych możliwości – wielu rzeczy po prostu nie sposób było dostać w sklepie lub trzeba było na nie czekać miesiącami.

Te do niedawna oczywiste umiejętności dla najmłodszego pokolenia Europejczyków, w tym Polaków, są już czymś wyjątkowym i elitarnym. Godnym snapów, memów i wpisów na fejsie. Na internetowych profilach można dziś natknąć się na zdjęcia osób pozujących przy lepieniu pierogów czy wieszaniu obrazu na prawidłowo wbitym gwoździu. A pod nagraniem czy zdjęciem przeczytać pełne zachwytu komentarze w stylu: „jak to zrobiłaś”, „photoshop”, „rocket science” czy „bez kitu, Star Wars 8”. Kiedyś gotowania, szycia, prac ogrodniczych czy stolarki uczyło się od babć, dziadków i rodziców, w XXI w. to umiejętności pracowicie zdobywane na kursach i warsztatach.

Terapia meblowa

Bartłomiej Płócienniak, kucharz i szef krakowskiego projektu Twój Kucharz, warsztaty prowadzi od sześciu lat. Zdecydował się po licznych prośbach znajomych i nieznajomych, którzy słyszeli, że jest w gotowaniu naprawdę dobry. Kursy prowadzi tematyczne, np. poświęcone owocom morza, dziczyźnie, nowalijkom czy nowej kuchni polskiej. Uczestników swoich zajęć może podzielić na kilka kategorii: ludzi, którzy gotować nie umieją, a chcą poznać sekret nieprzypalonej zupy, tych, którzy chcą podpatrzyć profesjonalistę w akcji, oraz stałych bywalców, którzy poznali się na jego warsztatach, i przychodzą ponownie, zarówno by poznać kolejne tajniki kuchni, jak i pobyć z nowymi znajomymi. Zainteresowanie jest duże i rośnie.

Kamila Liszczyna, współtwórczyni warsztatów CookUp, zauważa, że w Polsce gotowanie albo wynosisz z domu, uczysz się go od babci czy mamy, albo wybierasz profesjonalną ścieżkę edukacji. CookUp powstały dla tych drugich. Z początku uczestnikami zajęć byli głównie miłośnicy programów kulinarnych, obecnie przychodzą ludzie w każdym wieku, w grupach i pojedynczo, wolni strzelcy i pracownicy firm – nauczyć się gotować, ale przede wszystkim wyluzować się po pracy. Dla wielu z nich zajęcia są też okazją do poznania nowych ludzi. Twórczyni CookUp opowiada o tworzących się parach, które później wspólnie wracały na kolejne zajęcia, o osobach samotnych, po rozwodach i rozstaniach, dla których gotowanie z innymi było rodzajem terapii. – Emocje podczas wspólnego gotowania są niepowtarzalne, a liczba wracających kursantów tak duża, że chyba nie chodzi wyłącznie o modę na gotowanie. Bo jest coś magicznego i jednoczącego we wspólnym wypiekaniu chleba w sobotni poranek – zastanawia się Liszczyna.

Warsztaty wrocławskiej Domowej Stolarni, której właścicielem jest Paweł Jakubowski, to efekt pasji, która przerodziła się w regularną pracę i sposób na życie. W trakcie targów meblowych, na których prezentował swoje wyroby, kilka odwiedzających jego stanowisko osób spytało, czy nie poprowadziłby dla nich warsztatów. Pierwsze zajęcia odbyły się w maju ubiegłego roku, zainteresowanie przeszło najśmielsze oczekiwania Jakubowskiego. – Ludzie przychodzą na warsztaty, aby nauczyć się podstaw pracy z drewnem, poznać techniki obróbki i wykańczania powierzchni drewnianych. Przychodzą też, żeby przeżyć swojego rodzaju przygodę, jaką jest praca w stolarni razem z innymi ludźmi – tłumaczy stolarz.

Wielu z uczestników jego zajęć pracuje w firmach, gdzie przez cały dzień siedzi w pojedynkę przed komputerem, okazyjnie spotykając się z innymi ludźmi na formalnych mityngach. Samotność w pracy skłoniła ich do szukania zajęć, które wiążą się z robieniem czegoś w grupie, z prawdziwymi ludźmi. Właściciel Domowej Stolarni wśród uczestników szczególnie wspomina małżeństwo pracujące na co dzień jako terapeuci par z problemami: – Byli zaskoczeni atmosferą panującą na warsztatach, stwierdzili, że to świetny pomysł dla par przychodzących na ich terapie. Wspólna praca, konieczność współdziałania przy budowie poszczególnych elementów mebla, tworzenie czegoś razem to świetne doświadczenie i sposób na zbliżenie się do drugiej osoby.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną