Ludzie i style

Sztanga upadła

Polska szkoła dopingu

Adrian Zieliński. Mistrz z poprzedniej olimpiady na tej nie zdążył nawet wystąpić. Adrian Zieliński. Mistrz z poprzedniej olimpiady na tej nie zdążył nawet wystąpić. Wojciech Pacewicz / PAP
Doping w ciężarach był, jest i będzie. Coraz mniej prawdopodobne olimpijskie medale nie są warte coraz bardziej prawdopodobnego dopingowego wstydu.
Adrian Zieliński na Gali i Balu Mistrzów Sportu Przeglądu Sportowego, 2013 r.Krystian Maj/Forum Adrian Zieliński na Gali i Balu Mistrzów Sportu Przeglądu Sportowego, 2013 r.

Blask złota wioślarek Natalii Madaj i Magdaleny Fularczyk-Kozłowskiej przykrył wstyd związany z wpadkami trzech sztangistów: Adriana i Tomasza Zielińskich oraz Krzysztofa Szramiaka. Ale tylko na chwilę i tylko na polskim podwórku. Nie miejmy złudzeń – czasy są takie, że wiadomości o oblanych kontrolach rezonują dużo mocniej niż sukcesy medalowe, zwłaszcza w bardziej niszowych sportach. Czas i miejsce wpadek, a także kaliber ostatniego z „trafionych” – czyli Adriana Zielińskiego, mistrza świata i mistrza olimpijskiego z Londynu – sprawiły, że polska sztanga nagle stanęła w jednym rzędzie z rosyjską i bułgarską, z powodu notorycznych dopingowych grzechów już wcześniej z igrzysk wykluczonych.

Polityka 34.2016 (3073) z dnia 16.08.2016; Ludzie i style; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Sztanga upadła"

Czytaj także

Ja My Oni

Dobrze jest mówić tylko prawdę?

Czy kłamstwo zawsze krzywdzi.

Joanna Ulatowska
27.08.2019